Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Fluxion – Constant Limber


Konstantinos Soublis jest znany przede wszystkim ze swoich dzieł wydawanych jeszcze w owianej legendą wytwórni Chain Reaction, które w 1998 zapoczątkowała dwunastocalówka „Lark/Atlos”, a zwieńczył drugi album „Vibrant Forms II” z 2000 roku. Podczas gdy berliński label przestał wypuszczać nowe płyty, Soublis otworzył wytwórnię Vibrant Music i pracował na własną rękę. Pod pseudonimem Fluxion wydał między innymi „[spaces]”, ale świat ujrzały także inne dzieła. Potem nastąpiła kilkuletnia przerwa, aż w 2009 roku nakładem Resopal ukazała się dwunastka „Breath Mode/Fickle”, a teraz długogrający album „Constant Limber”. Nagrał także „Inductance” dla duńskiego Echocord i pracuje obecnie nad poprawionymi wersjami albumów Chain Reaction, zawierającymi nie wydane wcześniej wersje utworów.
Znany z nastrojowego dub techno Fluxion, na najnowszym dziele, rzecz jasna, sięga do korzeni, ale nie pozostaje w miejscu, lecz idzie dalej. Oprócz głębokich dubowych basów, usłyszymy nie tylko house’owy groove, ale też melodyjne drobinki oraz to rozwlekające się, to porwane akordy.
Nurkujący w czarnej głębokiej wodzie dubowego basu „Sub Marine”, rozbiega się na swoich szklanych, owadzich nóżkach po czaszce, trafiając aż na skraj móżdżku i łechce go cierpliwie chłodem drobnych tryknięć. Z oddali dobiegają błyskawice akordów, skądś roztrzęsiona, naprężona lina. Utrzymany w tym samym minimalnym tonie „Thumb”, zagra weselszymi, świetlistymi klawiszami, które wyciągnięte z tanecznego kawałka zostały wrzucone w pierwszy krąg dantejskiego piekła i nie wiedzą, z jakiego powodu się tu znalazły, lecz pasują jak ulał – klejone w tle przeszkadzajkami.
Tętniący pośpieszne „Marching” używa pojedynczych blaszanych nut, jakie rozchodzą się w przestrzeni, do podtrzymania zwiewnej melodii i smyków w tle. Rozbłyska nimi coraz odważniej – na jaw wychodzą trzaski i rytm klaśnięć – i nie pozwala spocząć. Ten utwór rozsadza energia.Na spowolnione harmonie fantastycznych chrabąszczy w „Orpidoe” Fluxion nawlekł gargantuiczny bas W „Breath Mode” brzmieniowo na powrót zbliżamy się do dwóch pierwszych kawałków, aby potem przejść do „Midnight Call” – remiksu utworu japońskiej artystki o pseudonimie Nynn – usłyszymy tutaj jej śpiew. Fluxion zafundował nam house’owy track o upodobaniu wielce popowym, ale nie wyzbył się przy tym właściwego sobie samemu sposobu postrzegania muzyki. Bit i bas jest twardy, pluski, piski oraz drobne uderzenia niewzruszone jak wcześniej, zaś przebojowości nadaje tu prosta dźwięcząca harmonia i najpierw granulowane, potem całkiem już strzeliste stringi.
W „Bureaucrat” na ciężkim, żywym bicie pogrywają sobie pourywane zderzaki akordów, pod nimi pękające dziecinne bańki mydlane. Trzy skrajności złączone w jedno: berlińska surowość melodii, house’owy flow, a na dokładkę idylliczno-dziecięcy humor. „Tłusty i ociężały „Spout” próbuje się podnieść pod chlaszczącym biczem hi-hatów, ale ciągle czołga się przy ziemi. Na powierzchnię zaczynają wypływać mniej gęste dźwięki – przeźroczysto połyskujące tąpnięcia, mamałyga buzuje i wydziela opary pomruków, zaś miotełka, niby wachlarz, próbuje rozwiać tę gęstą atmosferę, spoza której przebija się struna gitary.
„Fickle” jest już czystej, Chain Reaction krwi utworem z rodowodem i pieczątką. Regularnie uderzająca stopa, pulsujące, charakterystyczne klawisze, przestrzenne akordy odbijające się echem nie w ścianach, lecz w pustce ciemności, a w ramach drobnej nowości, podkreślającej oryginalność (także w sensie markę) dzieła, ciche a szybkie tykanie wskazówek wylegujące się to tu, to tam po kanałach.
Na spowolnione harmonie fantastycznych chrabąszczy w „Orpidoe” Fluxion nawlekł gargantuiczny bas. Zaraz coś zacznie drapać w ścianę małżowiny usznej, potem przyłączy się piskliwy string. „Midnight Call (Dub Mix)”Korzenie muzyka sięgają głęboko Chain Reaction, na tej solidnej podstawie wyrosło potężne drzewo o wybujałej koronie jest wersją utworu z Nynn, ale bez śpiewu, bez bitu – wesoło podskakującą i smażącą się w promieniach syntezatorów. Z kolei w „Sub Surface” spada na nas elektryczny deszcz, a chropowatość brzmienia oraz trywialna tuba niskich tonów zniewolona zostaje przez niemalże słodkie nostalgiczne plamy, które rozświetlają i wygładzają tę brutalność Frankensteina, jak gdyby wschodzące słońce czy zapach polnego kwiatu. Do tego brzdękające klawisze i nie wiadomo co zrobić z tym eklektyzmem.
Zamykający album „Current Flow” jest skończoną smaczliwką, zwieńczeniem najnowszego dzieła Soublisa. Najpierw smyra rwanymi klawiszami z jednej strony, po czym wybrzmiewa przestrzennie mechanicznymi drganiami. Marsz głębokiego basu i poprzetykanych nim hatów każe się zastanawiać, czy aby na pewno artysta nie użył tutaj choćby najlżejszego uderzenia stopki. Metaliczne akordy brzęczą krótko i gasną nagle i zaczynają od nowa. Uważny słuchacz odnajdzie przyjemność w delikatnym gwiździe w tyle, kilku wysuwających się naprzód nutach i tak dalej. Skomplikowany w swych minimalnych środkach i przebiegle transowy „Current Flow” idealnie podsumowuje obszerną płytę artysty.
Korzenie muzyka sięgają głęboko Chain Reaction, na tej solidnej podstawie wyrosło potężne drzewo o wybujałej koronie, której gałęzie sięgają tu i ówdzie, czerpiąc słońca zewsząd, przy czym drzewo nie jest ani rosochate, ani rachityczne, lecz solidne i szlachetne. Fluxion wciąż oscyluje na krańcach brzmień. Najbardziej zaskakujące jest to, że potrafi połączyć niepasujące do siebie (jak się okazuje, tylko pozornie) dźwięki i sprawić, by swobodnie, ale zdecydowanie płynęły. Do tego potrzeba talentu.
Właściwie to ciągle nie mogę się zdecydować co do oceny „Constant Limber”, ale wiem, że Fluxion dostarcza nietypowych wrażeń, w które chcę się wgryzać i przeżywać od nowa.
MySpace
Resopal
Resopal Dub 01, 2009

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.