Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Warto posłuchać: Thieves like us

W tym tygodniu przedstawiamy kolektyw Thieves like us, który swoją muzyką przenosi słuchacza do krainy, gdzie rytm wybijają emocje… Przygoda tego amerykańsko-szwedzkiego trio rozpoczęła się w 2002 roku. Andy, Pontus i Bjorn korzystali wówczas z uroków Berlina wspólnie imprezując. Nie znosili jednak muzyki techno. Postanowili przełamać tą monotonię tworząc własną muzykę, taką którą sami chcieliby słyszeć.

Ich inspiracją było, i jest, syntetyczne brzmienie lat 80. A ich nazwa, odnosi się bezpośrednio do utworu New Order – Thieves like us.

Pierwszy utwór wydali w 2007 wraz z Kitsune. Drugs in my body to hymn, złożony wszystkim imprezowiczom. Chociaż utwór brzmi bardzo pozytywnie, można wyczuć w nim jednak romantyczną tęsknotę.

I w takim właśnie tesknącym tonie zachowany jest ich pierwszy longplay Play Music, wydany nakładem Shelflife oraz SeaRecords w 2008 roku. Play Music można krótko określić jako nostalgiczną podróż po miłosnych wzlotach i upadkach.

W lipcu tego roku wydali minialbum Really want to see you again też w Shelflife, na który składają się trzy remiksy utworów z poprzedniej płyty oraz jeden nowy utwór.

Stylistyka TLU trafia do słuchacza bez przeszkód. Ton wokalu oraz proste dźwięki sekwencera sprawiają, że intuicyjnie wiadomo o co chodzi. Ujmująca prostota dźwięków, pełna emocji, to chyba największy atut ich muzyki.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 4

  1. danny

    sooo yesterday

  2. laudia

    Niestety poza Drugs in my body (video wiadomo z jakiego filmu…) krążek mnie rozczarował. Może jeszcze się przekonam, ale jak na razie z takiego boys-plumkania zdecydowanie wole The Whistest Boy Alive. Jakoś mają a little more pep ;)) imo oczywiście.

  3. Goldfinger

    Świetna kapelam świetna muzyka, świetne okladki plyt.

  4. two_dots

    ja pierdolę .. super, super