Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Warto posłuchać: Miami Horror

W naszym dzisiejszym cyklu australijski powiew – projekt Miami Horror, który w swojej twórczości stara się pogodzić muzyczne wpływy z lat 70 i 80, tworząc dość ciekawą hybrydę. Projekt Miami Horror został założony w 2007 roku przez Benjamina Planta w Melbourne. Początkowo grywał samodzielnie w australijskich klubach, ale uznanie przyniosły mu remiksy znanych twórców, takich jak: The Presets, Bloc Party, PNAU, Midnight Juggernauts, Datarock.

Sukces pierwszej epki Bravado wpłynął na powiększenie projektu o kolejnych muzyków. Dzięki czemu obecnie w skład grupy wchodzi czworo artystów, którzy ostatnie sześć miesięcy spędzili na koncertowaniu. Swoją obecnością zasili wszystkie największe festiwale w Australii, łącznie z BDO Music Festival.

Pomiędzy koncertami mieli jednak czas na pracę nad nowym albumem, który ukaże się niedługo nakładem Virgin Records/EMI Music. Nowy album promują dwa single, Sometimes oraz Moon Theory. Ich brzmienie, to zwrot ku akustyce. Za co odpowiada cała gama instrumentów muzycznych, jakie można na nich usłyszeć. Przypomina to nieco dokonania Cut Copy, czy też Midnight Juggernauts. W przeciwieństwie do początków, w których dominował klimat klubowy.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 4

  1. rar

    Fajowskie 🙂 Coś między Cut Copy a Washed Out. Dobra \”propozycja\” i czekam na kolejne 🙂

  2. filip

    brzmi jak disco z lat 80… a nie takie jest założenie?

  3. J.Carrasco

    Ale słownik ortograficzny by się nadał w redakcji. ukaRZe?

  4. Huku

    Jak dla mne kicha. Brzmi jak disco z lat 80