Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Natalia Lubrano podsumowuje dla Was rok

Trwa miesiąc podsumowań. Obok tekstów naszych autorów zaproponujemy Wam zestawienia osób związanych z nowymi brzmieniami. Na początek Natalia Lubrano z Miloopy – specjalnie dla Nowejmuzyki.

Natalia wraz z Miloopą wydała właśnie zupełnie nowy, doskonały krążek, zatytułowany „Optica„. Możecie wygrać jeden egzemplarz biorąc udział w naszym plebiscycie na album roku wg. czytelników Nowamuzyka.pl – sprawdźcie szczegóły. Poprosiłem Natalię o kilka muzycznych rekomendacji na koniec roku. Efekty poniżej. Dzięki Natalia!

Kimbra – „Vows”

Po kilku filmikach dodawanych przez znajomych na popularnym portalu społecznościowym postanowiłam sprawdzić kim jest enigmatyczna artystka. Niestety okazało się, że legalne nabycie płyty graniczy z cudem, nawet popularny iTunes wymieniał tylko udział gościnny z Gotye. Mimo wszystko postanowiłam zdobyć tę płytę, udało się. 2,5 tygodnia później, prosto z Nowej Zelandii przyszła do mnie upragniona paczka.

Jestem oczarowana tym w jaki sposób młodziutka artystka wykreowała nastrój na tej płycie. Materiał brzmi niesamowicie świeżo, zaś sam śpiew Kimbry bardzo dojrzale. Piękne i mądre teksty. Po takiej płycie czuję się niesamowicie naładowana dźwiękami i co najgorsze, wiedząc że Kimbra ma dwadzieścia jeden wiosen…czuję się staro 😉

Electric Empire – „Electric Empire”

To niesamowite, ale ten album brzmi niczym piosenki Steviego Wondera z lat 70tych. Dosłownie. Brzmienie i charakter kompozycji zawartych na tym krążku gwarantują nam podróż do przeszłości. Płyta raczej dla amatorów „Songs in the key of life” Wondera czy „What’s going on” Marvina Gaye.

Emily King – „Seven”

Kolejna nie znana mi wcześniej wokalistka. Urocze, kobiece kompozycje. Niesamowity klimat. Płyta w sam raz na wieczory przy winie 🙂

Jarle Bernhoft – „Solidarity Breaks”

Norweski wokalista i multiinstrumentalista kolejny raz serwuje wyjątkową dawkę energii i niesamowity głos. Wyjątkowo charyzmatyczny gość. Myślę, że wciąż go wystarczająco nie doceniamy.

Kari Amirian – „Daddy thinks I’m special”

Enigmatyczna polska wokalistka. Dawno nie słyszałam w Polsce takich kompozycji i tak perfekcyjnego lirycznie śpiewu. A co lepsze, Kari potwierdza to również w występach na żywo. Mam problem z określeniem wieku Kari, z jednej strony zastanawiam się czy to córka, a z drugiej, czy to może żona znanego Roberta Amiriana. Na razie informacje zamieszczone na stronie nie podają zbyt wiele. To dobrze, myślę. Skupmy się na walorach muzycznych. Dla mnie bomba 😉

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze