Wpisz i kliknij enter

Bangeliz – Mixtape

Tytuł albumu i pseudonim wykonawcy okazują się zmyłką. Gdy sięgałem po krążek wydawało mi się, że usłyszę wiązankę hitów zaliczanych do kategorii „wstydliwych przyjemności”, takich tuzów jak Vangelis właśnie, przekształconych w jakiś zmyślny sposób. Nic z tych rzeczy.

Bangeliz, czyli Błażej Król, znany również z projektu UL/KR, miksuje tu własne utwory, rozsiane na partycjach dysku twardego, odnalezione i sklejone w całość. Rzadko się zdarza, aby autor sam objaśniał meandry procesu twórczego – tak dzieje się na tym albumie, w ostatnich jego minutach. „I to są te rzeczy, które cały czas powstają. Nigdy nie są ukończone. Nigdy wystarczająco mnie nie zadowolą, a chcę, bo czuję, że w tej schizofrenii metoda jakaś jest, że to zaczyna jako całość działać. I to są takie skrawki mnie” – wyjaśnia głos brzmiący jak tytułowy Piotrek z utworu Ścianki.
http://soundcloud.com/mikarchives/bangeliz-singiel-i-tizer
Schizofreniczna jedność zostaje tu osiągnięta. Instrumentalne partie to klatki zatrzymujące pewien nastrój, czy stan ducha. Bangeliz jeszcze raz: „nie wiem, nie ma zasady, po prostu mam tak: teraz zrobię coś, taka esencja, sam nektar – z gąbki wycisnę, z porów… I słucham i przerabiam i dogrywam i odcinam i dodaje i tak w kółko”. Wychodzi różnie, w rozmaitych stylistykach. Na „Mixtape” znaleźć można kawałek o krautowej motoryce, psychodelię, ambient, sporo odmian elektroniki. Wszystko podane w hipnagogicznej otoczce, rozmyte lub przytłumione. Znać tu muzykalność autora, wyczucie pozwalające połączyć elementy w sensowną konstrukcję. Utwory spajają rozmaite odgłosy, dochodzące jak gdyby „z zewnątrz”. Mowa tu o fragmentach rejestracji otoczenia: szmer kroków, demonstracja skandująca niezrozumiałe hasło, czy poruszający kobiecy płacz na samym początku płyty – wszystkie one wskazują na pamiętnikarski charakter wydawnictwa.
http://soundcloud.com/mikarchives/bangeliz-mixtape-excerpt-3
Wynik pracy sytuuje się daleko od pastiszu czy parodii – muzyka brzmi tu serio, momentami silnie działa na emocje. Z wyczuciem wprowadzone zostają elementy patosu – podniosłe melodie wybrzmiewają w odpowiednim momencie, ustępując miejsca luźniejszym nastrojom. Podczas gdy mikstejp wydaje się raczej jednorazowego użytku, do albumu Bangeliza warto wracać po wielokroć. Podobnie jak w dzienniku, spisywanym dla siebie, autentyzm wyrażanych emocji jest jego największym atutem.

Mik.Musik.!. | 2012







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy