Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Tunes Of Negation – Reach The Endless Sea
Jarek Szczęsny:

Problem leży gdzie indziej.

BNNT is Jacek Sienkiewicz – Multiversion #5
Jarek Szczęsny:

Część piąta – finał.



B. Fleischmann – I`m Not Ready For The Grave Yet

Wydany w 1999 roku debiutancki album austriackiego muzyka – „Pop Loops For Breakfast” – był chyba pierwszym zwiastunem pojawienia się nowej wrażliwości u elektronicznych twórców – otwierającej ich na piosenkowe struktury i mocno emocjonalne treści. Płyta została opublikowana w dwóch wersjach – kompaktową wydała wiedeńska wytwórnia Charhizma, a winylową – berlińska Morr Music. I to właśnie ta druga w ciągu następnych dwóch lat wyrosła na najważniejszą reprezentantkę nurtu ochrzczonego wtedy pomysłowym terminem „emo-tronica”.

Niebawem zaroiło się od wykonawców, którzy z mniejszym lub większym powodzeniem łączyli subtelną wrażliwość bliską indie-popowi z nowoczesnymi zdobyczami chrzęszczącej elektroniki. ISAN, Styrofoam, Phonem, F. Blumm, Lali Puna – by wymienić tylko tych kilku, związanych ze wspomnianą tłocznią Thomasa Morra. Dziś niewiele zostało z tamtej sceny – być może również za sprawą radykalnego odwrotu jej głównego mecenasa w stronę alternatywnego rocka w połowie minionej dekady.

Bernhard Fleischmann jako jeden z nielicznych reprezentantów tego nurtu pracuje jednak regularnie. Z jednej strony nagrywa płyty łączące piosenkową formułę z chroboczącymi rytmami (ostatnia to „Humbucking Coil” sprzed sześciu lat), a z drugiej – bardziej eksperymentalne albumy, lokujące go w kręgu stonowanego IDM-u („Melancholie/Sandestrasse” oraz „For M/Mikro_Kosmos”). I co ciekawe – pozostaje wierny Morr Music. Nic więc dziwnego, że nakładem właśnie tej firmy otrzymujemy najnowsze dokonanie wiedeńskiego twórcy – „I`m Not Ready For The Grave Yet”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2022599-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2022599-02″ allowscriptaccess=”always”]

Płyta zaczyna się trochę podobnie, jak ostatnie dokonania islandzkiej formacji Múm – choć typową dla niej gęstą rytmikę uzupełnia tu szorstko brzmiąca gitara o indie-rockowym rodowodzie („Don`t Follow”). Wspomnienie lat 80. dochodzi pełniej do głosu w następnej kompozycji – a to za sprawą nostalgicznie pohukujących klawiszy, uzupełnionych kruchymi bitami poddanymi glitchowej obróbce („Tomorrow”). Wątek ten odnajdujemy ponownie w „Who Emptied The River” – bo piosenka ta brzmi niczym zaskakujące połączenie syntezatorowych dźwięków New Order z gitarowym zgiełkiem Sonic Youth. Rozmyte tony rodem z zimnofalowych klasyków The Cure znajdujemy natomiast w „At Night The Fox Comes”.

Kontrapunktem dla tych nostalgicznych wycieczek w krainę nowej fali, są tutaj pomysłowo urozmaicone rytmy. Spowolniony podkład rodem z abstrakcyjnego hip-hopu znajdujemy w „Beat Us”. Jazzowymi breakami rodem z lat 90. eksploduje „Lemminge”. Chrzęszczące uderzenia automatu perkusyjnego wywiedzione z klasyki IDM stanowią o pulsie wspomnianego „Who Emptied The River”. „This Bar” przynosi dalekie echo dubstepu, a „Some/Others/My Husband” eksploduje niczym dynamiczny drum`n`bass o połamanym metrum.

Wszystko to są jednak piosenki – w większości kompozycji Fleischmann śpiewa bowiem swym charakterystycznym głosem o melancholijnej barwie, nadając całości lekko rozmarzony ton (choćby tytułowy „I`m Not Ready For The Grave Yet”). Gdy jego wokal milknie – pojawiają się zabawne sample z angielskiego radia (lub telewizji), które poddane pomysłowej edycji, tworzą oryginalną melodykę wypełnionych nimi utworów („Beat Us” czy „Some/Other/My Husband”). A na finał austriacki muzyk serwuje jak zwykle najbardziej urzekającą piosenkę – wypełnioną ciepłymi dźwiękami gitary i saksofonu „Your Bible Is Printed On Dollars”, której łagodny ton kontrastuje z ironicznym (i mocno politycznym) tekstem.

Nowy album B. Fleischmanna ukazuje się w idealnym momencie – na progu jesieni. Te smutne piosenki poddane elektronicznej obróbce nigdy nie zabrzmiałyby lepiej.

Morr Music 2012

www.morrmusic.com

www.facebook.com/morrmusicberlin

www.bfleischmann.com

www.facebook.com/b.fleischmannofficial

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. kasztan

    Jak można napisać „niebawem zaroiło się”? Rozumiem pęd do oryginalności, ale szanujmy język polski.

    Płyta jest nawet nawet.