Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Seaworthy – Map In Hand

Na przestrzeni lat Taylorowi Deupree udało się zwerbować wielu wyjątkowych artystów do swojego labelu. Jedni przybywali na krótko, jednorazowo zaznaczając swoją obecność mniej lub bardziej zapamiętanym albumem.

Inni z kolei nie tylko wydawali płyty, ale stawali się również częścią krwioobiegu nowojorskiej oficyny, zmieniając równanie z „wydawca + artysta = czysty biznes” na „wydawca + artysta = współpraca i przyjaźń”. Cameron Webb, bohater dzisiejszej notki, z całą pewnością zalicza się do tej drugiej grupy.

Zespół Seaworthy został powołany do życia na początku 2000 roku w Sydney. Album, który pragnę Wam dziś przybliżyć, czyli „Map In Hand”, został nagrany przez Sama Shinazzi, Grega Birda oraz Camerona Webba, będącego mózgiem całej operacji. Premiera miała miejsce w 2005 roku nakładem Steady Cam Records. Był to CD-R o niskim nakładzie (128 szt.). Album ów spodobał się Taylorowi Deupree na tyle, że postanowił wydać go nakładem 12k, do czego doszło rok później. Poza, co oczywiste, zmianą szaty graficznej, „Map In Hand” poddane zostało również remasteringowi, co korzystnie wpłynęło na jego odbiór.

Muzykę oraz klimat nagrania doskonale ilustruje zdjęcie na froncie okładki: znajdujemy się na polanie, poranne słońce intensywnie oświetla gęste trawy, razi oczy, w oddali słychać donośne śpiewy ptaków i brzęczenie owadów, a główną rolę w tym magicznym uniwersum gra gitara.

Kompozycje są w zasadzie dwojakie: albo z głośników płyną rozciągnięte, powłóczyste gitarowe plamy, albo mamy do czynienia z mini-szkicami, obrazkami z pleneru, opierającymi się na swobodnej improwizacji. Ta skromna paleta metod może sprawiać wrażenie monotonnej. W praktyce jednak okazuje się, że te mini-szkice w pełni angażują i pozwalają oderwać się od rzeczywistości. Dosłownie. Polecam, zwłaszcza na długie, ciepłe wieczory, które już niebawem będzie dane nam przeżywać. Na wiosnę: Seaworthy.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.