Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.

Mech – Pearlgraphs
Jarek Szczęsny:

Lepiszcze do związania ze sobą grubych okruchów.

Craven Faults – Erratics & Unconformities
Jarek Szczęsny:

Syntezator modularny poszedł na wędrówkę.



Prurient – Through The Window

Po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa pracuś następuje przekierowanie do hasła Dominick Fernow. A przynajmniej powinno. W ciągu ostatnich lat pochodzący z Wisconsin artysta gościnnie udzielał się na gitarze, syntezatorach, prowadzi własną wytwórnię Hospital Recordings, sklep muzyczny, oraz, przede wszystkim, nagrywa solowy materiał. Po kilku wydawnictwach pod aliasem Vatican Shadow, eksplorujących obsesje na punkcie wojskowej propagandy w klimacie industrialnego techno, w bieżącym roku Fernow powrócił z nową płytą, znów jako Prurient.

Wydany nakładem Blackest Ever Black materiał pochodzi z sesji nagraniowej sprzed dwóch lat, tej samej, podczas której powstał poprzedni album z nazwą Prurient na okładce- „Bermuda Drain”. Inspiracją do nagrania było doświadczenie intensywnej trasy koncertowej, w którą Dominick Fernow ruszył z zespołem Cold Cave. Długie godziny spędzone podczas koncertów przed klawiszami, a później w drodze, z techno w słuchawkach, tak zainspirowały muzyka, że na potrzeby sesji odrzucił piętnastoletnie doświadczenia, od podstaw zbudował studio, postawił na użycie nowych narzędzi i technik nagrania.

Efektem była płyta niezwykle, jak na projekt Prurient, przystępna. Artysta najlepiej znany z eksperymentów z noisem na „Bermuda Drain” zadziwił purystów gatunku, po raz pierwszy w konwencjonalny sposób posiłkował się swoim głosem, używał żywej perkusji, nie stronił od bardzo rytmicznych rozwiązań, nie wstydził się nawet melodyjnych syntezatorów.

W „Through The Window” bierze ten koncept o krok dalej i nie dość, że prezentuje materiał rytmiczny i bardzo melodyjny, podszywa go wyraźną, spójną narracją. W miejsce monodeklamacji i krzyku pojawia się, otwierający całość, szept.

„Tiny things laugh under the sun
Wilting like insects
(…)
Incense is about to be lit
The smoke will show your face
And cancer is writing on the sunstone”

Zdania zapętlone w pierwszym na krążku utworze tytułowym, wybrzmiewają sucho, przefiltrowane, sztuczne. Mantra maszyny na tle szalonych kwasowych syntezatorów stanowi idealne intro dla industrialnych dronów i pędzącego techno. To opowieść, której, jak wskazywał artysta, brakuje w nowoczesnym techno i szeroko rozumianej elektronice.

Tym sposobem Fernow umiejętnie broni się przed wrzuceniem do wora z artystami specjalizującymi się w bezdusznym rozkładzie i destrukcji, u których rządzi odhumanizowany hałas. Nieważne, że kiedy przyszło do opowiedzenia historii Fernow zniekształca samego siebie. To forma dopasowana do treści. A w zanadrzu ma jeszcze jeden argument.

Z narastającej atmosfery dusznej, smolistej, nastającej paranoi utworu „Through the Window” ratuje wysunięty na pierwszy plan piękny, mocny bit. Dominick bez pośpiechu ubiera utwór w kolejne warstwy klawiszy, tworząc niezwykle okazały, bogaty obraz.

„You Show Great Spirit” jest nieco krótszy, mniej subtelny, a bezpośredni i szorstki. Zmienia się, bowiem, optyka. Morderczy bit sporadycznie tylko ukwiecony hałaśliwymi interludiami, powracający szept do reszty odrealniony, na granicy zrozumienia pojedynczych fraz, a całość pod grubą warstwą ziarnistego brudu.

Te dwie kompozycje, prawie pół godziny muzyki, łączy trzyminutowy noisowy klejnocik „Terracota Spine”. Nawet jednak najbardziej rozhałasowany na płycie utwór pulsuje mocno od środka, pojawia się też ten sam głos, choć odległy, monotonny, rytualny, jak stare nagrania mszy komunijnych.

Spójność narracji- koncept stojący za powstaniem i zaleta albumu stają się jednak w pewnym momencie największym zarzutem pod adresem Amerykanina. „Through the Window” czyta się świetnie, ale krótka forma, szczególnie w kontekście wielowątkowego „Bermuda Drain”, zostawia wrażenie, że tej książce brakuje drugiej części: tej ze zwrotem akcji. Kontynuacji można zapewne oczekiwać niedługo, konia z rzędem temu, kto zgadnie jak Fernow ukierunkuje projekt z etykietą Prurient. Poprzeczkę zawiesił sobie wysoko, bo „Through the Window” to jedna z najbardziej intensywnych i najciekawszych płyt ostatnich miesięcy.

Luty 2013 | Blackest Ever Black

Profil na BandCamp »Oficjalna strona zespołu »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. elkoza

    „You Show Great Spirit” katuje od kilku dobrych tygodni. Solidny material 🙂

Kto linkował?

  1. Lekarstwo na upał: Prurient - Through The Window