Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.



Terence Fixmer – The Bells

Wysublimowane i jedyne w swoim rodzaju francuskie EBM / techno.

Terence Fixmer jest przystojnym Francuzem, który jak większość jego kolegów, na scenie elektronicznej muzyki tanecznej piastuje trzy stanowiska – DJ’a, producenta oraz właściciela wytwórni.  Planete Rouge, bo tak nazywa się jego własna oficyna, to z francuskiego czerwona planeta. Planeta, jako symbol czegoś odległego od nas, często o lata świetlne, całkiem nieźle oddaje charakter futuryzmu, którym charakteryzuje się jego brzmienie. A czerwona, bo Fixmer doskonale wkomponowuje w tę postępowość właściwy Francuzom romantyzm i subtelność. EPka The Bells została wydana nakładem labelu Electric Deluxe.

Poprzednie wydawnictwa Fixmer’a, jak chociażby Electrostatic i Body Pressure, są nagrane w 135 bpm i są typowymi parkietowymi bombami. Terence sam tak opisuje swoje wcześniejsze produkcje – ‚synthowa linia bassowa przeobraża się w break, a break w eksplozję’. Teraz Fixmer podkreśla, że się uspokoił i skupia się bardziej na napięciu, atmosferze oraz eksploracji umysłu za pomocą muzyki.

A jak jest z The Bells? Słodko-gorzko i na pewno nie do końca romantycznie.

Gdybyśmy podkręcili tempo The Bells i dołożyli perkusjonalia, to w efekcie otrzymalibyśmy utwór o tym samym tytule, który należy do ojca techno – Jeff’a Mills’a. Wolałabym zostawić w sferze domysłów genezę powstania tytułu i moje raczej luźne z nim skojarzenia, jednak ta teoria wydaje mi się być wielce prawdopodobna, zwłaszcza że jest komu hołdować. In Chains to surowszy kuzyn The Bells – mroczny, niepokojący i nafaszerowany analogowymi dźwiękami. Subspace Two za to, ciągnie za sobą obietnicę leniwie wstającego bladego świtu, który to z kolei zwiastuje nowy dzień. Ten kawałek to wymarzone outro, w którym przesiąknięte serotoniną dub techno i house, stają ze sobą ramię w ramię i razem dobijają mety.

Muzyka Fixmera jest zmienna jak pogoda, a wypracowywana była przez całą dekadę, m.in. w Gigolo Records, labelu który wydaje wszystko – od Vitalica aż po The Advent. Najwięcej jednak wydawnictw Fixmer oddał Electric Deluxe, wytwórni która towarzyszy mu z różną intensywnością od 2009 roku i to ona tak naprawdę ugruntowała pozycję Fixmera na scenie i sprawiła, że jego twórczość rozkwitła w pełni.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.