Wpisz i kliknij enter

AnD – Kundalini EP

Król nowego brytyjskiego techno – Blawan – tak kiedyś wyróżnił duet AnD: „Most powerful kick drum ever”. Często mawia się też, że komponują ‚blistering techno’ – brudne, odarte z wszelkiej przyzwoitości, pobrużdżone brzmienie.

Naprawdę nazywają się Andrew Bowen i Dimitri Poumplidis. Wydawali dla sublabelu Delsin – Ann Aimee oraz dla Repitch, Black Sun, Horizontal Ground i Krill Music, czyli dla najlepszych wytwórni, należących do najznamienitszych postaci w techno światku. Należy im się, bo to ścisła czołówka, profesjonaliści, bez opamiętania zaangażowani w muzykę – w jej produkcję oraz w djing.

‚The Jellyfish’ (ang. meduza), to kompozycja obdarzona wysokim ładunkiem elektrycznym. Stopa, którą jest podbita, przy odpowiednim nagłośnieniu tłucze lustra i wprawia ściany w drżenie. Pourywane szumy w tle miotają się regularnie jak wahadło metronomu. Dzwoniące talerze perkusji walą w siebie, odbijając się echem po jej kątach.

‚Dysekt’ jest jak podróż po wyboistej drodze. Rzuca nami na boki, mimowolnie podskakujemy, ale pędzimy przezeń niestrudzenie w szaleńczym tempie. Dobrze, że przynajmniej jedziemy na wprost, nie ma w trakcie jazdy nagłych zwrotów akcji. Utwór jest obrzydliwie prosty, męczący i zasnuty masą złowieszczych kliknięć. Bębny dudnią, perkusja świszczy i nie odpuszcza ani na chwilę.

‚Dtadtmat’, jak reszta utworów, zaczyna się zgoła niepozornie. Ale długo nie trzeba czekać na wybuch. Gdzieś w jego głębi słychać coś, co przypomina mi trochę świst pary, buchającej z komina gnającego pociągu. Cała reszta jest nawałnicą metalicznych i cyfrowych uderzeń, które z przytłaczającą regularnością katują nasze zmysły.

‚IcDbYc’ jest najdziwniejszą kompozycją na całej EP-ce, bo o dziwo, nie w jej tempie tkwi sedno – a to ona właśnie najbardziej mnie wycieńczyła. Zbyt wysokie dźwięki brzęczących, trących, świdrujących sampli, prawie przekraczają granice słuchalności. Nie mniej jednak dla czegoś takiego można zostać masochistą.

‚DTR’ to ostatni utwór na EP-ce. Gdyby zestawić go zresztą, to można by rzec, że jest spokojny. Arytmiczny, ale twardy jak tytan. Mocny, ciasny, zasnuty mgłą tajemniczych szmerów i tupotów.

Przy tej muzyce jesteśmy mali, ona jest wszechogarniająca i wszechmocna – tchnie grozą, jak nieuchronnie zbliżający się kataklizm – z tym żywiołem nie da się walczyć, jemu trzeba się poddać.

http://www.electricdeluxe.net/

https://www.facebook.com/edlxr

https://www.facebook.com/AnDmusik1







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
ReneGad
ReneGad
7 lat temu

The Jellyfish to istne tornado!

Polecamy