Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



Colo – UR

Lubicie Jamesa Blake’a, Jamiego Woona czy Nicolasa Jaara? To teraz posłuchajcie Colo.

Oferta wydawnicza młodej wytworni Ki z Kolonii może się z pozoru wydawać wyjątkowo eklektyczna. Zadebiutowała ona albumem projektu Biodub, specjalizującym się w dub-techno. Potem pojawił się jej nakładam krążek speca od nastrojowego tech-house’u – Christiana Löfflera. Trzecią płytą w jej katalogu okazało się wydawnictwo post-dubstepowego producenta z Rosji – Monokle’a. Gdy się uważnie przysłuchać tym trzem albumom, okazuje się, że łączy je jednak coś wyjątkowego – nostalgiczny nastrój, upodobanie do klasycznego piękna i dbałość o urokliwą melodykę.

W ten cykl znakomicie wpisuje się nowa pozycja w katalogu wytwórni. Odpowiadają za nią dwaj młodzi Anglicy z Londynu – Nick i Ben. Pod szyldem Colo opublikowali oni dotychczas tylko jedną dwunastocalówkę. Tuż po jej wydaniu przygotowali większy zestaw swych utworów – niestety, zgubili przypadkowo laptop z muzycznym materiałem. Całe szczęście okazało się, że znalazł go uczciwy człowiek – i zwrócił chłopakom ku ich ogromnej radości. Dzięki temu dostajemy teraz ich debiutancki album opublikowany właśnie nakładem Ki – „UR”.


Otwierający zestaw marszowy „Holidays” rezonuje dubstepowymi bitami – ale ich moc redukują oniryczne syntezatory i przetworzony wokal w stylu nowoczesnego R&B. Podobnie brzmi „Take Mine” – choć tym razem głębokie fale pastelowych klawiszy wynoszą soulowy falset na pierwszy plan kompozycji. W „Audibe” trafiamy na bardziej zredukowany podkład rytmiczny. Wraz z nastrojowym wokalem tworzy on balladowy klimat nagrania. „Doorframe” rozwija ten wątek w intrygujący sposób – tu nie ma już żadnych bitów, ambientowe klawisze toną w gąszczu dubowych pogłosów, a śpiew Nicka nadaje całości ton nocnej kołysanki. Pierwszą część album zamyka najbardziej melodyjny utwór w zestawie – łączący popową wokalizę z ejtisową elektroniką „The View From Nowhere”.

Drugi segment nagrań tworzący „UR” pozbawiony jest już tak piosenkowego charakteru. Zaczyna się od „A Reluctant Man” – i jest to efektowna fantazja brytyjskiego duetu na temat rozmarzonej psychodelii. Dubstepowa rytmika powraca w masywnym „Survivability Inside The Bubble” – ale zostaje pomysłowo skontrastowana z zimnymi syntezatorami rodem z dawnych nagrań The Human League. Tytułowy „UR” toczy się w rytm wolnych pulsacji o jamajskiej proweniencji, zalewając słuchacza kolejnymi falami spogłosowanych akordów. Równie nastrojowo wypada „Salsa” – zestawiająca oldskulowe breaki z gęstwiną klawiszowych nakładek. Całość wieńczy kolejny dubstep – tym razem jednak przefiltrowany przez psychodeliczne sztuczki dźwiękowe („New Machine Sales”).

Debiutancki album Colo zwiastuje narodziny utalentowanych producentów. Z jednej strony bliska jest im estetyka nowego popu o elektronicznym brzmieniu spod znaku Jamesa Blake’a czy Jamiego Woona, a z drugiej przejawiają oni ewidentną zręczność w tworzeniu IDM-owej wersji kolorowego dubstepu o wręcz soundtrackowym rozmachu. Warto więc śledzić ich dalsze poczynania – bo pierwsza płyta, którą zrealizowali, jest wielce obiecująca.

Ki Records 2014

www.ki-records.com

www.facebook.com/kicologne

www.soundcloud.com/colo_uk

www.facebook.com/colo.uk

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.