Wpisz i kliknij enter

Driftmachines – Nocturnes

Rozmarzona muzyka Driftmachine uwodzi słuchacza swym zwiewnym i eterycznym klimatem.

Czasem inspiracje płyną z zupełnie niespodziewanych źródeł. W przypadku Andreasa Gertha i Floriana Zimmera impuls do stworzenia wspólnych nagrań wypłynął ze słynnej książki o muzyce współczesnej – „Reszta jest hałasem” Alexa Rossa. To dzięki niej członkowie zespołów Tied & Tickled Trio i Soroos sięgnęli najpierw po muzykę minimalistów w rodzaju Steve’a Reicha czy Terry’ego Rileya, a potem po klasyków kosmische musik – przede wszystkim Clustera i Harmonię. Efektem tych fascynacji okazały się spontaniczne sesje nagraniowe, których owocem jest ukazujący się właśnie album „Nocturnes”.

Zgodnie z tytułem sześć kompozycji z krążka to muzyka nocy – idealna zarówno do zasypiania, jak również do bezsenności. Stąd wyciszony i wycofany charakter składających się na nią dźwięków.

Otwierający zestaw „Clair Obscur” pulsuje plemiennym rytmem tworzonym przez zredukowane perkusjonalia, a masywny pochód basu przytłacza umieszczone na dalekim planie zgrzytliwe syntezatory. „Drift” ma bardziej mroczny ton – tym razem Gerth i Zimmer sięgają bowiem bo post-punkowy bas, zanurzając go w zaszumionych klawiszach o kosmicznym tonie. „To Nowhere” dzieli się na dwie części – i to zupełnie różne od siebie. Pierwsza nich jest osadzona na powoli rozpędzającym się dubowym podkładzie, a druga – zaskakuje kruchymi breakami o IDM-owej proweniencji.

Druga odsłona tej kolekcji składa się z trzech nagrań, przywołujących wspomnienie najlepszych dokonań twórców skupionych niegdyś wokół berlińskiej wytwórni Scape – choćby Deadbeata, Jana Jelinka czy Kita Claytona. „Sternenmeer” rezonuje spogłosowaną perkusją – a otaczają ją świdrujące efekty rodem z kosmische musik. Warstwa rytmiczna „Reveil Des Oiseaux” ma bardziej glitchowe brzmienie: szeleszczące trzaski i stukoty zostają splecione w hipnotyczny puls otoczony brzęczącymi loopami. Umieszczony na finał „Call Mr. Moriba” jest natomiast rozpięty między kontrastowymi punktami – klaskanym, niemal tanecznym bitem a niepokojącą melodią, tworzoną przez poszarpane sample.

Nieprzypadkowo projekt Gertha i Zimmera nosi nazwę Driftmachine. To zapewne nawiązanie do słynnego w niektórych kręgach urządzenia wymyślonego przez bitnikowego poetę Briona Gysina. Tak, jak jego Dreamchine wprowadza wpatrującego się weń obserwatora w stan hipnotycznego transu, tak muzyka Driftmachine uwodzi słuchacza swym zwiewnym i eterycznym klimatem. My polecamy ten drugi ze sposobów przeżywania odmiennych stanów świadomości – bo jest nie tylko bezpieczniejszy dla umysłu, ale i znacznie przyjemniejszy dla ucha.

Umor Rex 2014

www.umor-rex.org

www.facebook.com/UmorRex

www.facebook.com/TherealDriftmachine







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

Ron Wright & Neil Webb

„Burning Pool” to soundtrack do filmu o Sheffield w wykonaniu dwóch weteranów tamtejszej sceny elektronicznej.