Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



Matthew Philip Hopkins – Nocturnes

Złożone masy dźwiękowe to tylko jedna z cech twórczości Matthew Philipa Hopkinsa.  

Longplay „Nocturnes” nie jest najświeższą nowością, gdyż od premiery płyty australijskiego kompozytora Matthew Philipa Hopkinsa minęło trochę czasu. Album ukazał się w połowie stycznia tego roku. Przyznam, że dopiero teraz to wydawnictwo trafiło w moje ręce.

Solowe dokonania Hopkinsa poznałem już kilka lat temu. Jego osobę należy też wiązać z takimi nazwami jak Vincent Over the Sink, The Bowles, Naked on the Vague i Half High. Do tej pory Australijczyk publikował swoje nagrania raczej na kasetach i CD-R-ach w mikroskopijnym nakładzie. Dlatego też „Nocturnes” to pierwszy winyl w jego karierze. Materiał powstał w domowym zaciszu Hopkinsa w Sydney podczas nocnych sesji. W trakcie tworzenia artysta wykorzystał brzmienie syntezatorów, szumy z kaset, gitarowe efekty, field recording, mikrofony kontaktowe i odgłosy przypadkowych przedmiotów.

Krążek „Nocturnes” został podzielony na trzy utwory. Kompozycja „Nocturne 1” to powoli pęczniejący dron, gdzie pulsujący bas i ambientowa magma ułożyły się w kawał znakomitej elektroniki. Od razu przyszła mi na myśl muzyka Williama Basinskiego (skądinąd też ma na koncie album pt. „Nocturnes”), Fennesza, duetu Rushford & Talia, Labradford czy Def Center.

W czterominutowym fragmencie „Nocturne 2” twórca zdecydował się położyć większy nacisk na poszukiwania w obszarze nagrań terenowych, trzasków, szmerów, stuknięć i szelestu, choć dronowa tkanka jest nieodzownym elementem twórczości Hopkinsa. Drugą stronę czarnej płyty wypełniło długie nagranie „Nocturne 3” przesycone odrealnioną aurą, przypominające swoim klimatem mroczną i opustoszałą halę. Hopkins bardzo dba o detale, więc można trafić na różne dźwięki niekiedy kojarzące się z odgłosami wszechświata (pasuje mi tu polski X-NAVI:ET), a innym razem da się usłyszeć w oddali pracujący sejsmograf.

Przypomniałem sobie o pewnym zdaniu, jakie kiedyś wypowiedziała Pauline Oliveros, a mianowicie, że: muzyka powinna być dla wszystkich i wszędzie. Potraktuję wypowiedź Oliveros z lekkim przymrużeniem oka i pozwolę sobie na drobną przewrotność, gdyż z twórczością Matthew Philipa Hopkinsa jest chyba nieco inaczej. I to z bardzo prostego powodu, nie jest to muzyka dla wszystkich i z pewnością nie będzie soundtrackiem do niedzielnych pogaduszek przy obiedzie. Druga strona medalu jest taka: „Nocturnes” to drony jakie rzadko można spotkać w przepastnej gęstwinie tego typu produkcji, a z drugiej strony materiał doskonale sprawdza się w każdej przestrzeni – bez względu na porę dnia i nocy.

 styczeń 2014 | Vittelli Recordings

 

Strona wytwórni Vittelli Recordings »Słuchaj na Soundcloud »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.