Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Sd Laika – That’s Harakiri

Gdyby nie niedawno opublikowany wywiad z Richardem D. Jamesem, prawdopodobnie nie dowiedziałbym sie o istnieniu Petera Runge’a. Tym samym ominęłaby mnie jedna z najbardziej nietuzinkowych płyt A.D. 2014.

Pochodzący z USA Runge pod szyldem Sd Laika zadebiutował przed trzema laty epką Unknown Vectors. Materiał na pierwszym longplayu producenta stanowi rozwinięcie tamtych pomysłów, z których na czoło wysuwa się jeden: (pop)kulturowa dekonstrukcja. Runge podejmuje swego rodzaju grę ze słuchaczem, śmieje się z jego przyzwyczajeń i meandruje między konwencjami, nie skupiając się szczególnie na żadnej, a każdą traktując z równą nonszalancją i bezkompromisowością.


Szkieletem muzyki jest zawieszony nisko bas oraz zróżnicowana rytmika. Na tak skonstruowane tło rzuca Runge poszatkowane elementy bass music, techno, dark ambientu, industrialu, idmu, ośmiobitowych sampli i przedziwnych, odklejonych sampli, takich jak na przykład niedorzeczna fortepianowa melodyjka rodem z jakiegoś zapyziałego saloonu na Dzikim Zachodzie. Można zaryzykować stwierdzenie – i zarazem uprościć kwestię – że jest to post-techno. Jedno nie ulega wątpliwości: to muzyka, która rzuca wyzwanie.

W pewnym sensie jest to też twórczość wywrotowa i w jakiś sposób mocno osadzona w swoich czasach, w metaeklektycznej kulturze cut & paste, epoce post-wszystkiego. Być może jednak takie skojarzenie wynika z przenikającej ją posępnej, chwilami wręcz przerażającej atmosfery. That’s Harakiri mógł powstać tylko w XXI wieku, w świecie po Columbine, 11 września i Breiviku, w przeładowanej informacjami rzeczywistości mediów społecznościowych, w dobie depresji jako choroby społecznej i powszechnej hauntologii. Podczas gdy twórczość Oneohtrix Point Never czy Com Truise jest przyjemnie nostalgiczna i patrzy w niedaleką przeszłość przez różowe okulary, Sd Laika nie ma żadnych złudzeń co do historii najnowszej. Żyjemy w oku cyklonu, chaos jest na wyciągniecie ręki, a symulakrum goni symulację. Wątpię, żeby w zeszłym roku ktoś ubrał to w dźwięki lepiej, niż tajemniczy producent z Milwaukee.

Tri Angle | 2014

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.