Wpisz i kliknij enter

Moritz Von Oswald Trio – Sounding Lines

Nowy skład – nowe brzmienie.

Właściwie każda płyta Mortiz Von Oswald Tria zawiera inną muzykę. Tak jest i tym razem. Zwiastunem tego była wymiana perkusisty podczas ostatnich występów projektu. Sasu Ripattiego zastąpił za bębnami Tony Allen. Legendarny specjalista od afro-beatu, znany głównie ze współpracy z Felą Kutim (ale też z Damonem Albarnem), wniósł do brzmienia tria zupełnie nową jakość, znajdując idealnych partnerów w osobach dwóch weteranów niemieckiej elektroniki – Maxa Loderbaura i Moritza Von Oswalda. Jak w tym kontekście wypada najnowsze dzieło zespołu?

Album zaczyna się od masywnego dubu: Allen podaje hipnotyczny bit na perkusji wspartej congami, a Loderbauer ozdabia go strzelistą partią analogowych klawiszy w tle. Lider formacji nie przekreślając minimalistycznego charakteru kompozycji, nadaje jej przestrzenny ton, zanurzając instrumenty w studyjnych pogłosach („Souning Lines 1 – 2”). Dla kontrastu kolejna kompozycja ma mocno taneczny puls – to właściwie house, ale podrasowany podłamaną partią bębnów na plemienną modłę. I tu muzycy stawiają na oszczędność, uzupełniając podkład rytmiczny jedynie łagodnie pohukującym Rhodesem („Sounding Lines 3”).

Dubowe brzmienia wracają w „Sounding Lines 4” – tym razem mają jednak płynny charakter. Allen gra w zwiewny sposób, dając dojść do głosu zamaszystym syntezatorom, przywołującym wspomnienie kosmicznego kraut rocka z początku lat 70. „Sounding Lines 5 (Spectre)” przenosi nas niezauważalnie na terytorium jazzu. To nie tylko zasługa wyrazistego podkładu rytmicznego, ale również „księżycowych” dźwięków Mooga, przywołującego echa wczesnych osiągnięć fusion. Najbardziej perkusyjny charakter ma „Sounding Lines 6” – rezonując echem afro-beatowej przeszłości Allena.

Podobnie dzieje się w kolejnej kompozycji – choć tym razem ma ona zdecydowanie funkowy puls. Połamane struktury rytmiczne stanowią bazę do psychodelicznego pasażu organowego, kojarzącego się z pierwocinami prog-rockowych szaleństw Keitha Emersona („Sounding Lines 7”). Podrasowanie tego wszystkiego jamajskimi echami nadaje jednak muzyce zupełnie inny klimat. Na finał powraca znów dub – a transowy pochód bębnów wspartych rytmicznym clappingiem wnosi stonowaną partię kosmicznych syntezatorów upstrzonych przestrzennymi efektami („Sounding Lines 8”).

Groove – to niewątpliwie najważniejszy wyznacznik nowych nagrań Moritz Von Oswald Trio. Ten niezwykły puls zakorzeniony w „czarnej” muzyce jest oczywiście zasługą Tony’ego Allena. Jego zdyscyplinowana i wyciszona gra stanowi idealny kontrapunkt dla klawiszowych wariacji Maxa Loderbauera. Analogowe maszyny sprawiają się bez zarzutu, tworząc oszczędnymi wejściami psychodeliczny nastrój. Lider formacji dba przede wszystkim o dubową obróbkę dźwięku – i są to nie tylko studyjne pogłosy, ale też miękkie i ciepłe basy, dodające całości karaibskiego posmaku. W efekcie całość uwodzi organicznym tchnieniem – lokując „Sounding Lines” wśród najlepszych dokonań wchodzących w jego skład artystów.

Honest Jons 2015

www.honestjons.com

www.facebook.com/pages/Honest-Jons-Records

www.facebook.com/MoritzvonOswald







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy