Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.



Robot Koch – Hypermoment

Z berlińskich klubów do Hollywood.

Niemiecki producent Robert Koch objawił się pod koniec minionej dekady jako jeden z bardziej utalentowanych beatmakerów na europejskiej scenie. Przeszczepiając na jej grunt amerykańskie wzorce, wypracował własny styl, łączący hip-hopowe rytmy, IDM-ową elektronikę i glitchowe preparacje. Mając w dorobku cztery albumy nagrane dla wytwórni Project Mooncircle, zwrócił w końcu na siebie uwagę Hollywood – i jego wersja „California Dreamin’” z Delhią de France na wokalu trafiła do popularnego filmu „San Andreas”.

Nic więc dziwnego, że Koch przeniósł się w tym roku z Berlina do Los Angeles. Na pożegnanie zostawił swym kolegom z duetu Modeselektor materiał na swój nowy album. I dzięki nim dostajemy teraz jego premierowe kompozycje nakładem Monkeytown pod tytułem „Hypermoment”. Jedenaście znajdujących się na krążku nagrań łączy komercyjne apetyty niemieckiego producenta z jego talentem do żonglowania różnorodnymi samplami.

Z jednej strony dostajemy tu bowiem dużo utworów z wokalizami. To choćby otwierający płytę „Circles” ze wspomnianą Delhią de France, w którym rozedrgany IDM nabiera wdzięku alternatywnego popu czy przypominający dawne dokonania Moby’ego melodyjny „Dreams” z udziałem Stephena Hendersona. Czasem ta piosenkowość jest bardzo nastrojowa i prowadzi wręcz w rejony trip-hopu, choć rytmicznie bliżej tej muzyce do dubstepu – jak w „Spine” z Fassine czy „Separated” ze Spree. Z kolei „Fernwood” to ukłon artysty w stronę jego obecnych chlebodawców – łączący nastrojowość indie-popu z połamaną elektroniką.

Drugi biegun „Hypermomentu” wyznaczają ilustracyjne nagrania, w których ludzki głos zostaje potraktowany bardziej instrumentalnie. Oto bowiem downtempową „Calimbę” ozdabia eteryczna wokaliza Malte Beckenbach, otoczona glitchowym chrzęstami i szelestami. „Eclipse” i „Care” zwracają natomiast na siebie uwagę ciekawym wykorzystaniem dźwięków fortepianu, splecionych niemal w chopinowskie frazy. Żeby nie popaść w natrętny sentymentalizm, Koch potrafi jednak przełamać ten rozmarzony nastrój tanecznym uderzeniem – choćby pulsującym UK garage’m w „Serenade”, minimalowym tech-house’m w „Dark Waves” czy rwanym dubstepem w „Night Drive”.

Wszystkie nagrania z zestawu zgrabnie balansują między soundtrackowym rozmachem a popową przystępnością. Jeśli Koch stanie z tym materiałem na progu Hollywood – nie jest wykluczone, że pochodzące z niego kompozycje (albo zupełnie premierowe utwory) ozdobią kolejne filmowe przeboje z Fabryki Snów. Może to i dobrze – wszak pamiętamy jak świetnie zagrał nowoczesny synth-pop w stylu Chromatics w „Drive”. Dlaczego więc nowe produkcje z Hollywood nie mogłyby być równie ciekawie ozdobione malowniczym IDM-em?

Monkeytown 2015

www.monkeytownrecords.com

www.facebook.com/MonkeytownBerlin

www.robotsdontsleep.com

www.facebook.com/robotkochofficial

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.