Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.



ERRA Project – Hotel Rooms

Próba reanimacji oldskulowego, nostalgiczno-romantycznego synth-popu. Czy udana? Sprawdźcie sami.

Irlandzka formacja ERRA Project powstała na początku marca tego roku z inicjatywy Ciarana O’Briena (muzyka i technika dźwięku z Cork) oraz Steffena Coonana (producenta i DJ-a z Tipperary). Na efekty pracy duetu nie trzeba było długo czekać. Już 7 kwietnia panowie wypuścili do sieci swoją debiutancką EP-kę zatytułowaną Hotel Rooms. Trafiły na nią cztery kompozycje mocno inspirowane brytyjskim elektronicznym popem sprzed ponad trzech dekad.

Materiał zrealizowano w domowym studiu Steffena, zaś w nagraniach gościnnie, w roli wokalistów, wystąpilii David O’Connor, Morgan d’Arcy, Grace Tooher i Marie Kelly.

Na tle większości “kolegów po klawiszu”, ERRA Project wypada nad wyraz korzystnie. Twórczość kolektywu, pomimo czytelnych nawiązań do syntetycznej, ejtisowej estetyki nie ma w sobie bowiem niczego z klimatu retro dancingu. Brzmi świeżo i zaskakująco współcześnie. Nie razi wtórnością ani sztampą. Jest autentycznie przebojowa i nasycona emocjami. Odpowiadając zatem na pytanie postawione we wstępie – pacjent żyje i ma się całkiem nieźle.

facebook

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.