Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.



Hailu Mergia / Dahlak Band – Wede Harer Guzo

Awesome Tapes From Africa wznowiła kolejne wydawnictwo jednej z najważniejszej postaci etiopskiego jazzu.

Przenosimy się do roku 1978, do miasta Addis Abeba (stolica Etiopii), gdzie wówczas mieszkał i tworzył Hailu Mergia. To muzyk grający na organach, akordeonie i syntezatorach, choćby na Moogu. Tego wspaniałego artystę należy wiązać z takimi zespołami jak The Walias (powstał w 1970 roku, a w jego składzie był m.in. wibrafonista Mulatu Astatke), His Classical Instrument i Dahlak Band. Z tym ostatnim wydał tylko jedną kasetę pod tytułem „Wede Harer Guzo”. Nagrania zostały zarejestrowane we wspomnianym już wcześniej 1978 roku, a dokładnie w słynnym hotelu Ghion istniejącym do dzisiaj.

Wówczas w Etiopii zapanował wojskowy reżim Derg na czele z Amanem Mikaelem Andomem. Wtedy to w Addis Abebie wprowadzono godzinę policyjną trwającą od północy do godziny szóstej nad ranem. Ale to nie powstrzymało muzyków przed nocnym graniem w klubach, do których przychodziło bardzo dużo ludzi, żeby się bawić i tańczyć. Nawet sam Mahmoud Ahmed (członek Kibur Zebegna Band, grupy powstałej na dworze Haile Selassie) wspominał po latach, iż pomimo ucisku ze strony reżimu, nowoczesna muzyka wciąż rozwijała się w stolicy. A najlepszym tego dowodem jest album „Wede Harer Guzo”.

Dodam, że w 1977 roku Mergia nagrał z formacją The Walias niesamowity materiał, pt. „Tche Belew” (w 2014 r. przypomniany przez Awesome Tapes From Africa). Jak dla mnie to jedna z najważniejszych płyt z afrykańskim jazzem. W tym samym czasie Hailu zaczął szukać innych muzyków, chciał po prostu uzyskać nieco inne brzmienie, stąd powstał Dahlak Band. Wyobraźcie sobie, że kompozycje, jakie słyszymy na „Wede Harer Guzo” były grane do tzw. kotleta w hotelowym klubie. Dlatego też Mergia miał na uwadze tamtejszą publikę, co miało wpływ przy tworzeniu tych nagrań.

Te dziesięć kompozycji to wyjątkowej urody jazz z domieszką funku, R&B, charakterystycznych partii organów i syntezatorów Mergii, a także śpiewu (Muluken Melesse, Rida Ibrahim) najczęściej w języku amharskim. Zresztą w tym języku Addis Abeba znaczy „Nowy Kwiat”. Choć dla mnie to Hailu Mergia jest obok Mulatu Astatke właśnie takim „nowym kwiatem” ówczesnej sceny etiopskiej. Muzyk cały czas jest aktywny, niebawem wyruszy w kolejna trasę koncertową z udziałem Tony’ego Bucka (The Necks) i Mike’a Majkowskiego.

1978 / 16.06.2016 | Awesome Tapes From Africa

 

Strona Facebook Hailu Mergia »Profil na BandCamp »Strona Awesome Tapes From Africa »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.