Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



Robert Logan – Flesh Decomposed

Wygląda na to, że anglo-węgierski producent znów przeskoczył samego siebie.

Wydanym niemal dokładnie rok temu albumem „Flesh” (nasza recenzja tutaj), Robert Logan udowodnił, że jest jednym z najciekawszych reprezentantów współczesnej muzyki elektronicznej. Przed kilkoma miesiącami ukazała się płyta „Flesh Decomposed”, która jest nie tyle kontynuacją swojej poprzedniczki, co jej pełnoprawną – nawet jeśli tytularnie „zepsutą” – towarzyszką.

Materiał źródłowy posłużył jako punkt wyjścia dla wycieczek na rozległe pole ambientu – na poły organicznego, na poły futurystycznego, zwykle na tyle posępnego, że podpadającego pod kategorię „dark”. Nie jest to jednak generyczny „mhrok”, lecz frapująca twórczość zrodzona z gęstych tekstur, przestrzennych padów, dalekich pogłosów, przerażających dźwięków i nagrań terenowych.

Czasami pojawia się skorodowany metaliczny beat, jak w niesamowitym „Throne”. Innym razem – przeszywająca trąbka w 10-minutowym „Four Wheels” czy okruchy fortepianu w „Dark Farm”. Najczęściej jednak producent rozlewa powłóczyste plamy po całej dostępnej przestrzeni, mieszając ze sobą smoliste barwy z palety jesiennych żółci, brązów, czerwieni i czerni.

W mijającym roku Robert nagrał jeszcze dwa znakomite albumy ze Stevem Roachem, amerykańską legendą muzyki ambient – „Biosonic” i „Second Nature”. Najnowszy solowy wypust Logana jest równie soczysty. „Flesh Decomposed” to prawdopodobnie jego najlepszy album. To mięcho może być celowo nadpsute, ale nadal smakuje wybornie.

Slowfoot Records | 2016

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.