Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…



Robert Logan – Flesh Decomposed

Wygląda na to, że anglo-węgierski producent znów przeskoczył samego siebie.

Wydanym niemal dokładnie rok temu albumem „Flesh” (nasza recenzja tutaj), Robert Logan udowodnił, że jest jednym z najciekawszych reprezentantów współczesnej muzyki elektronicznej. Przed kilkoma miesiącami ukazała się płyta „Flesh Decomposed”, która jest nie tyle kontynuacją swojej poprzedniczki, co jej pełnoprawną – nawet jeśli tytularnie „zepsutą” – towarzyszką.

Materiał źródłowy posłużył jako punkt wyjścia dla wycieczek na rozległe pole ambientu – na poły organicznego, na poły futurystycznego, zwykle na tyle posępnego, że podpadającego pod kategorię „dark”. Nie jest to jednak generyczny „mhrok”, lecz frapująca twórczość zrodzona z gęstych tekstur, przestrzennych padów, dalekich pogłosów, przerażających dźwięków i nagrań terenowych.

Czasami pojawia się skorodowany metaliczny beat, jak w niesamowitym „Throne”. Innym razem – przeszywająca trąbka w 10-minutowym „Four Wheels” czy okruchy fortepianu w „Dark Farm”. Najczęściej jednak producent rozlewa powłóczyste plamy po całej dostępnej przestrzeni, mieszając ze sobą smoliste barwy z palety jesiennych żółci, brązów, czerwieni i czerni.

W mijającym roku Robert nagrał jeszcze dwa znakomite albumy ze Stevem Roachem, amerykańską legendą muzyki ambient – „Biosonic” i „Second Nature”. Najnowszy solowy wypust Logana jest równie soczysty. „Flesh Decomposed” to prawdopodobnie jego najlepszy album. To mięcho może być celowo nadpsute, ale nadal smakuje wybornie.

Slowfoot Records | 2016

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.