Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



Orlando Voorn & Juan Atkins – Mind Merge

Coś dla weteranów od weteranów.

Kiedy ponad ćwierć wieku temu Orlando Voorn zaczynał swą producencką karierę, był jednym z pierwszych fascynatów techno i house’u, którzy przeszczepiali na europejski grunt brzmienia rodem z Detroit. Nic więc dziwnego, że jego artystyczne ścieżki szybko skrzyżowały się z „ojcami” gatunku. Najpierw czarnoskóry producent z Holandii podjął współpracę z Juanem Atkinsem, której efektem był wydany w 1992 roku singiel z dwoma dziś już klasycznymi nagraniami – „Industrial Metal/Kiss The Sky”. Na tym się nie skończyło: potem jako The Ghetto Brothers pracował z Blakiem Baxterem, a jako Fix i Complex nagrywał dla wytwórni Kevina Saundersona i Derricka Maya – KMS i Fragile.

Kiedy trzy lata temu Voorn opublikował swój album „Black Diamond” dla włoskiej wytwórni Ou-Er, w ślad za nim ukazała się EP-ka z remiksami pochodzącego zeń nagrania „Gain Upwards”. Jednego z nich dokonał Atkins – i tak dwaj weterani po wielu latach spotkali się ponownie. Prowadzący tłocznię dwaj ich młodsi koledzy – Simone Gatto i Andrea Santoro – wpadli wtedy na pomysł, aby poprosić obu artystów o przygotowanie nowego materiału, który byłby ich pierwszym wspólnym dziełem, od 25 lat. Tak się też stało – w efekcie czego otrzymujemy teraz dziesięć premierowych nagrań w wykonaniu holendersko-amerykańskiego duetu, firmowanych podobnie jak tamte nagrania szyldem Frequency Vs Atkins.

Kompozycje umieszczone w zestawie to synteza ulubionych motywów obu producentów. Najwięcej tutaj ciepłego i organicznego techno o typowo detroitowym rodowodzie, którego charakterystyczne brzmienie tworzą głębokie bity i masywne basy, nadające muzyce funkowy puls („Entourage” i „Mind Merge”). Podkłady te uzupełnia gęste aranżacje, w których jest miejsce na afrykańskie melodie („Pure Soul”), dubowe akordy („Revolve”) czy przestrzenne tła („Reloaded”). Nie brak tu również tanecznego electro, w którym odbijają się dalekim echem dawne produkcje Atkinsa pod szyldem Cybotron („Beyond The Beyond” i „Back To The Future”), ale też podrasowanego na tribalową modłę house’u („Shape Shifting”) czy nawet solidnie zbasowanego breakbeatu („ACE”).

Obaj weterani nie silą się na wymyślanie czegoś specjalnie odkrywczego, tylko po prostu dają upust swej miłości do tworzenia klubowych killerów, osadzonych pod względem brzmienia i aranżacji w klasyce stworzonych niegdyś przez siebie gatunków. To może niektórych zawieść – szczególnie jeśli liczy się na jakieś wyjątkowe fajerwerki. Hipsterska młodzież też raczej nie ma tu czego szukać. Najbardziej nagrania te przypadną do gustu rówieśnikom obu twórców (są tutaj tacy?), którzy zaczynali swą przygodę z taneczną elektroniką na przełomie lat 80. i 90. i do dziś największym sentymentem darzą muzykę z tego właśnie okresu.

Out-Er 2017

www.out-er.com

www.facebook.com/outerlabel

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Kristofer

    Nie mogę się doczekać jak tego posłucham. W tamtym roku Orlando choć trudno w to uwierzyć wydał album chyba najlepszy w karierze. A ostatni Model 500 jest równie mocny i niedoceniany.

  2. Jędrek

    Są, są. Ameryka już dawno odkryta – fakt. Lecz zawsze coś ciekawego za rogiem się czai.