Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.



Orlando Voorn & Juan Atkins – Mind Merge

Coś dla weteranów od weteranów.

Kiedy ponad ćwierć wieku temu Orlando Voorn zaczynał swą producencką karierę, był jednym z pierwszych fascynatów techno i house’u, którzy przeszczepiali na europejski grunt brzmienia rodem z Detroit. Nic więc dziwnego, że jego artystyczne ścieżki szybko skrzyżowały się z „ojcami” gatunku. Najpierw czarnoskóry producent z Holandii podjął współpracę z Juanem Atkinsem, której efektem był wydany w 1992 roku singiel z dwoma dziś już klasycznymi nagraniami – „Industrial Metal/Kiss The Sky”. Na tym się nie skończyło: potem jako The Ghetto Brothers pracował z Blakiem Baxterem, a jako Fix i Complex nagrywał dla wytwórni Kevina Saundersona i Derricka Maya – KMS i Fragile.

Kiedy trzy lata temu Voorn opublikował swój album „Black Diamond” dla włoskiej wytwórni Ou-Er, w ślad za nim ukazała się EP-ka z remiksami pochodzącego zeń nagrania „Gain Upwards”. Jednego z nich dokonał Atkins – i tak dwaj weterani po wielu latach spotkali się ponownie. Prowadzący tłocznię dwaj ich młodsi koledzy – Simone Gatto i Andrea Santoro – wpadli wtedy na pomysł, aby poprosić obu artystów o przygotowanie nowego materiału, który byłby ich pierwszym wspólnym dziełem, od 25 lat. Tak się też stało – w efekcie czego otrzymujemy teraz dziesięć premierowych nagrań w wykonaniu holendersko-amerykańskiego duetu, firmowanych podobnie jak tamte nagrania szyldem Frequency Vs Atkins.

Kompozycje umieszczone w zestawie to synteza ulubionych motywów obu producentów. Najwięcej tutaj ciepłego i organicznego techno o typowo detroitowym rodowodzie, którego charakterystyczne brzmienie tworzą głębokie bity i masywne basy, nadające muzyce funkowy puls („Entourage” i „Mind Merge”). Podkłady te uzupełnia gęste aranżacje, w których jest miejsce na afrykańskie melodie („Pure Soul”), dubowe akordy („Revolve”) czy przestrzenne tła („Reloaded”). Nie brak tu również tanecznego electro, w którym odbijają się dalekim echem dawne produkcje Atkinsa pod szyldem Cybotron („Beyond The Beyond” i „Back To The Future”), ale też podrasowanego na tribalową modłę house’u („Shape Shifting”) czy nawet solidnie zbasowanego breakbeatu („ACE”).

Obaj weterani nie silą się na wymyślanie czegoś specjalnie odkrywczego, tylko po prostu dają upust swej miłości do tworzenia klubowych killerów, osadzonych pod względem brzmienia i aranżacji w klasyce stworzonych niegdyś przez siebie gatunków. To może niektórych zawieść – szczególnie jeśli liczy się na jakieś wyjątkowe fajerwerki. Hipsterska młodzież też raczej nie ma tu czego szukać. Najbardziej nagrania te przypadną do gustu rówieśnikom obu twórców (są tutaj tacy?), którzy zaczynali swą przygodę z taneczną elektroniką na przełomie lat 80. i 90. i do dziś największym sentymentem darzą muzykę z tego właśnie okresu.

Out-Er 2017

www.out-er.com

www.facebook.com/outerlabel

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Kristofer

    Nie mogę się doczekać jak tego posłucham. W tamtym roku Orlando choć trudno w to uwierzyć wydał album chyba najlepszy w karierze. A ostatni Model 500 jest równie mocny i niedoceniany.

  2. Jędrek

    Są, są. Ameryka już dawno odkryta – fakt. Lecz zawsze coś ciekawego za rogiem się czai.