Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.



Nowości z Hubro

Norweska wytwórnia wdała nowe albumy Cakewalk i Stephana Meidella.

Cakewalk – „Ishihara” (21.04.2017 | Hubro)

Øystein Skar (syntezatory, elektronika), Ivar Loe Bjørnstad (perkusja), Stephan Meidell (gitary) wracają z trzecim albumem studyjnym „Ishihara”. Ci znakomici muzycy udzielają się w takich projektach jak: Velkro, Krachmacher, Strings & Timpani czy Erlend Apneseth Trio.

Sam tytuł płyty nawiązuje do prac słynnego, japońskiego lekarza-okulisty Shinobu Ishihara – twórcy dobrze znanej wszystkim tablicy izochromatycznej. W sumie coś w tym jest, jeśli chodzi o muzykę tria – wypełnia ją mnóstwo dźwiękowych barw, a z drugiej strony są one pieczołowicie zakamuflowane przez Norwegów. Materiał jest na tyle złożony, że wykonałem kilka odsłuchów „Ishihara”. Nie dlatego, że jest to jakaś awangarda czy free improv. Nie. Cakawalk raczej proponują trans bliższy psychodelii oraz krautrocka. Po prostu chce się mieć ich nagrania blisko siebie. Słychać u nich wpływy grypy Can, jak i The Notwist. Chyba najbardziej w utworze „State”. Każda z sześciu instrumentalnych kompozycji odkrywa przed nami coś innego. Połamana sekcja rytmiczna w połączeniu z elektroniką w „Rebound” z kolei może skojarzyć się z Battles.

Stephan Meidell – „Metrics” (28.04.2017 | Hubro)

Stephan Meidell, na swoim drugim solowym krążku „Metrics”, jeszcze śmielej eksperymentuje z różnymi formami – zderza między innymi techno z barokiem, muzyką improwizowaną i wypracowaną strukturą kompozycji. Oprócz przemycanych dźwięków gitary, artysta wykorzystał elektroniczne bity, taśmy, syntezatory, skrzypce hardingfele/barokowe, fortepian, klawesyn i klarnet. Meidell nie zarejestrował sam wszystkich partii. Na niektórych instrumentach grają jego przyjaciel, choćby Erlend Apneseth (hardingfele).

W dwuczęściowym nagraniu „Baroque” ambientową elektronikę uzupełniają bardzo ładne wstawki klawesynu i klarnetu. „State I, II, III” ma charakter suity, ale oczywiście bez prog rockowych naleciałości, tutaj mroczne techno dostaje zastrzyk w postaci drapieżnej sonorystyki. Podobnie wygląda najdłuższy na płycie „Biotop”, choć pulsuje też echo Wolfganga Voigta jako Gas. Z kolei w „Tauchgang” przypomniałem sobie o dobrych czasach Deathproda. Wydawcy podsunęli zgrabne zdanie mówiące o tym, jeśliby szukać płyty, której należałoby słuchać leżąc na podłodze w ciemnościach, to „Metrics”  spełnia wszystkie warunki. Z czym się w pełni zgadzam.

Na zdjęciu: Stephan Meidell, fot. Ben Speck

 

Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Jarek Szczęsny

    Z Hubro pamiętam taką płytę: 1982 – Pintura. Piękne dźwięki.