Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Damo Suzuki & Sound Carriers

Damo Suzuki w kapitalnej formie! Koniecznie sprawdźcie!

Ten wyjątkowy materiał zarejestrowano 24 listopada 2011 roku w berlińskiej sali Marie-Antoinette. Kto nie był, myślę tu o sobie, może zarówno posłuchać, jak i obejrzeć ten cały spektakl. Podwójny longplay Damo Suzuki & Sound Carriers – „Live at Marie-Antoinette” (jest też DVD nakręcone przez Lucía Palaciosa i Dietmara Posta) opublikowała 1 kwietnia wytwórnia Play Loud! Productions.

U boku Suzukiego wystąpili: Dirk Dresselhaus (Schneider TM, Angel) – [gitara elektryczna, barytonowa i elektronika], Ilpo Väisänen (Pan Sonic, Angel) – [elektronika], Michael Beckett (Kptmichigan, Super Reverb) – [gitara elektryczna], Claas Großzeit (Saal-C) – [perkusja], Tomoko Nakasato (Mio, JINN) – [taniec, elektryczne grabie].

– „Trudno powiedzieć, jaka muzyka pojawiła się na tym koncercie, ponieważ niczego wcześniej nie planowaliśmy ani nie ćwiczyliśmy na scenie (…)” – wspomina Dirk Dresselhaus. – „Kiedy później miksowałem materiał w studiu, odkryłem wiele dziwnych rzeczy w poszczególnych ścieżkach: na przykład gitarowy sygnał Becketta zmieniający raz na jakiś czas swój poziom o około +/- 30 db, co prawdopodobnie spowodował złamany kabel mikrofonowy. Na szczęście, to nie zepsuło całości, a raczej sprawiło, że dźwięk stał się jeszcze cięższy i bardziej zniekształcony” – dodaje Dresselhaus.

Niesamowity wachlarz wokalnych możliwości Suzukiego (od szeptu, jęków, krzyków, monologów po liryczny, delikatny, rozmarzony (!) śpiew) odnalazł odpowiedni dla siebie grunt – zresztą nie mogło być inaczej, kiedy wychodzi się na scenę z takimi muzykami. No i zgadzam się ze stwierdzeniem Dresselhausa: „Trudno powiedzieć, jaka muzyka pojawiła się na tym koncercie (…)”. Jestem pewien, że fani Can będą zachwyceni!

 

Strona Damo Suzuki »Strona Play Loud! Productions »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.