Wpisz i kliknij enter

Dauwd – Theory of Colours

Amerykański producent Dauwd, rezydujący obecnie w Berlinie, wydał nową płytę zat. „Theory of Colours”. Płytę subtelną, przyjemną, uspokajającą i rozluźniającą. Tak można powiedzieć w ogólności. W szczegółach to album, na którym Dauwd eksperymentuje na granicy różnych odmian elektroniki, głównie chill house’u, ambientu, a nawet stylu, którego nazwa i brzmienie zawsze rysuje na mojej twarzy coś w rodzaju uśmiechu Giocondy, czyli balearic.

Płyta wydana nakładem Technicolour Records składa się z siedmiu utworów. Pomimo, że łączy je ww. eksperymentalna konwencja, oparta głównie na brzmieniu syntezatorów, Dauwd zróżnicował ich tempo, dzięki czemu nie ma tu mowy o jakieś mdłej muzycznej papce.

Otwierający „Macadam Therapy” to właściwie Detroit house w zwolnionym tempie. Następny „Leitmotiv” to z kolei bawiący mnie balearic, z charakterystycznym, „ibizowo” brzmiącym pianinem. Kolejny „Murmure” to najbardziej kołyszący utwór z płyty, ambientowy, mimo że w drugiej części zostaje dodany w nim „niespokojny” beat (jeśli w kontekście muzyki Dauwd’a można w ogóle mówić o jakimkolwiek niepokoju). W „Glass Jelly” Dauwd znów wraca do wolniejszego house’u (choć nie tak jak w „Macadam Therapy”), opartego o kilka wkręcających loop’ów. „Analogische Memories” jest chyba najbardziej nieposkładane i nierówne z całości „Theory of Colours”. Po nim następuje dziewięciominutowy „Unconscious”. Osobiście mój „faworyt” z tej płyty. Klasycznie elektroniczny, w którym początkowe migotki powoli gasną, a od ok. 7 minuty następuje przejście, w ramach którego zostaje wyeksponowana nieco nostalgiczna linia, z punktem kulminacji ok. 8 minuty, opadającym następnie już do końca utworu. Niezwykle przyjemna sprawa.

https://www.youtube.com/watch?v=j7huI08ivL8

Album zamyka utwór tytułowy, utrzymany w tonie klasycznego ambientu, rozkręcający się w idealnie wręcz dopasowanym tempie. Odcinający umysł słuchacza od wszelkich innych spraw poza podążaniem za dźwiękami, z których został spleciony. Za takie utwory zawsze mam chęć dziękować. Doceniam je w momentach dużych stresów i napięć, kiedy najtrudniej się uspokoić. Z tych względów pozwolę sobie stwierdzić, że „Theory of Colours” to nie tylko ciekawa gatunkowo płyta. To także swoiste duchowe doświadczenie. I medykament, który nie wymaga legalizacji. Pamiętajcie o tym.

https://www.youtube.com/watch?v=SVe2KwXWlkI

2017 | Technicolour

Profil na BandCamp »
Słuchaj na Soundcloud »
Profil na Facebooku »






Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

W obronie samego siebie – rozmowa z MONOH

Szwajcarski muzyk Roger Odermatt (aka MONOH) łączy na swojej debiutanckiej EP-ce brzmienie indyjskiego sitaru z elektroniką. Pytamy go o kulisy powstawania tego materiału, a także jak