Wpisz i kliknij enter

Rødhåd – Anxious

To nie black metal.

Zanim Mike Bierbach dał się poznać jako Rødhåd, zaczynał bardzo skromnie: od organizowania na początku minionej dekady imprez tanecznych na wolnym powietrzu w dawnym Berlinie Wschodnim. Ponieważ z czasem zaczęły się one cieszyć sporą popularnością, odciągając młodą klientelę od popularnych wtedy klubów w rodzaju Ostgut czy Bar 25, już w 2009 roku ich inicjator miał swój pierwszy własny cykl didżejski o nazwie „Dystopian” w konkurencyjnych lokalach w rodzaju Areny czy Horst Krzbg.

Pierwsze nagrania Rødhåda pojawiły się więc wtedy, kiedy miał on już ponad dziesięć lat didżejowania w dorobku. Nic więc dziwnego,że słychać w nich było od razu idealne wyczucie rytmu i godną podziwu umiejętność budowania nastroju. Od fonograficznego debiutu w 2012 roku berliński producent pozostał wierny swej własnej wytwórni, która przejęła nazwę od wspomnianego cyklu imprez. Dziś ma ona w swym katalogu kilkanaście EP-ek jego autorstwa, a teraz dołącza do tego zestawu pierwszy album – „Anxious”.

Ci, którzy znają wcześniejsze dokonania Rødhåda, mogą być zaskoczeni, że niewiele tu typowego dlań głębokiego techno. To właściwie tylko trzy nagrania – pełne fabrycznych odgłosów „Escape”, osadzone na warczącym basie „Glimmer Of Light” i wypełnione rozwibrowanymi akordami „Left Behind”. Co prawda „Brief Respite” kroczy w takt miarowego rytmu, ale tu liczy się odrealniony nastrój tworzony przez egzotyczną melodię, a nie taneczny puls. Kilka razy producent sięga po breaki, lecz również tego rodzaju podkłady wpisują się w ilustracyjny klimat całości („Target Line”).

Większość materiału z „Anxious” ma bowiem zdecydowanie soundtrackowy charakter. Trudno jednoznacznie zdefiniować z jakim gatunkiem nowej elektroniki mamy tu do czynienia. „Unleash” czy „Cast A Shadow” nie wpisują się bowiem jednoznacznie w formułę ambientu. To jakby muzyka filmowa – tylko rozpisana na elektroniczne brzmienia. Przypomina to trochę ostatnie dokonania Roll The Dice, ale obdarte z orkiestrowych brzmień. Tak dzieje się choćby w „Witheld Walk” czy „Awash”, gdzie ożywają echa syntezatorowych arpeggiów z dawnej kosmische musik i eksperymenty z dronowymi wyziewami.

Może to i dobry pomysł, że Rødhåd wybrał na swój debiutancki album te kompozycje ze swego repertuaru, które układają się w spójną całość, daleką od klubowego parkietu. Płyty słucha się bowiem z zaciekawieniem, a znajdująca się na niej muzyka zaskakuje kilkakrotnie pomysłowymi aranżacjami i niebanalnymi dźwiękami. Jest tu trochę mocniejszej rytmiki – ale zostaje ona wprzęgnięta w ilustracyjną narrację całości, co tylko dobrze świadczy o wyczuciu nastroju jej autora. A ci, którym brakuje tu konkretnego przytupu, zawsze mogą przecież sięgnąć po single Rødhåda.

Dystopian 2017

www.dystopian.de

www.facebook.com/Dystopian-163502864897

www.facebook.com/R%C3%98DH%C3%85D-105490072868348







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy