Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Dave Clarke – The Desecration Of Desire

Baron techno powraca.

Szukając tropów wiodących wprost z dzisiejszej mody na post-punk w elektronice w przeszłość, na pewno prędzej czy później trafilibyśmy na Dave’a Clarke’a. Ten brytyjski producent wychowywał się bowiem w latach 80., siłą rzeczy przyswoił więc sobie wtedy nie tylko wczesne dokonania producentów house’u i techno z Chicago i Detroit, ale też elektronikę, wywodzącą się z post-punka. Nic więc dziwnego, że kiedy zaczął didżejować i tworzyć własną muzykę, jego nagrania szybko zaczęły rezonować mrocznym electro. A był to początek lat 90.

Z czasem Dave Clarke wyrósł obok Jeffa Millsa, Hella i Laurenta Garniera na jednego z najważniejszych didżejów techno tamtych lat. Co ciekawe – nigdy nie był przesadnie płodny pod względem fonograficznym. Oprócz kilkunastu EP-ek, nagrał tylko dwa albumy – „Archive One” w 1995 roku i „Devil’s Advocate” w 2003 roku. O wiele więcej czasu poświęcał didżejowaniu, a także radiowym audycjom czy remiksowaniu nagrań innych artystów, jak Depeche Mode, The Chemical Brothers czy Placebo.

Nic więc dziwnego, że trzeci album Clarke’a jest wydarzeniem samym w sobie. Tym bardziej, że to właśnie „Desecration Of Desire” stanowi kumulację post-punkowych wpływów w muzyce producenta. Przemysłowe perkusjonalia i fabryczne efekty rodem z industrialu ozdabiają tu zarówno electro, jak i techno w jego wykonaniu („Exquisite” czy „Is Vic There?”). Nie brak na płycie także EBM-owych akordów („Frisson”) i post-punkowych basów („I’m Not Daed”). Egzystencjalny ton wnoszą również wokaliści – dawno niesłyszany Mt Sims, jak również Anika, Gazelle Twin czy Mark Lanegan.

Wbrew pozorom nie jest to typowe dla dzisiejszej muzyki klubowej industrialne techno, które przytłacza swym ciężarem i powala agresją. Clarke zawsze dbał, aby jego nagrania miały przystępny szlif – i tak samo dzieje się tutaj. Wszystkie te mroczne i brudne dźwięki to tylko ozdobniki. Centrum tej muzyki stanowią bowiem jak zawsze u tego producenta dwa najważniejsze elementy: taneczny rytm i chwytliwa melodia. Dzięki temu „Desecration Of Desire” ma niemal popowy ton, nawet w swych najmocniejszych momentach.

Skint 2017

www.skint.net

www.facebook.com/skintrecords

www.daveclarke.com

www.facebook.com/DJDaveClarke

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.