Wpisz i kliknij enter

Dax J – Offending Public Morality

Apologia wolności twórczej.

Jeśli ktoś wcześniej nie znał tego brytyjskiego didżeja i producenta, na pewno usłyszał o nim w kwietniu zeszłego roku, kiedy po występie na festiwalu Orbit w Tunezji, został przez miejscowe władze oskarżony o „naruszenie moralności publicznej” i skazany na rok więzienia. Oburzenie rządu tegoż kraju wywołał fakt, iż Dax J wplótł w swojego seta granego w jednym z tamtejszych klubów wysamplowany skądś fragment nagrania muzułmańskiego śpiewu, nawołującego do modlitwy.

Oczywiście Brytyjczyk nie został zamknięty za kratkami – bo wyrok zapadł zaocznie, kiedy on już opuścił terytorium Tunezji, ale musiał publicznie przeprosić za swoje zachowanie Doświadczenie to wywarło nań spory wpływ, a efektem tego jest wydany właśnie drugi album artysty. Zgodnie ze swym tytułem – „Offending Public Morality” – opowiada o różnych sposobach „obrażania opinii publicznej”, choćby przez prostytucję czy pospolite przestępstwa, ale również przez prowokacyjne działania artystyczne. Jak przekłada się to na muzykę?

Wszyscy wiemy, że Dax J ma za sobą tworzenie drum’n’bassu w minionej dekadzie. Dziś brytyjski producent z przyjemnością wraca do tamtych brzmień. Stąd mamy tutaj zarówno wściekły jungle z falującymi basami i zgrzytliwymi efektami („1001 Amen Nights” czy „Mustapha Mond”), jak również bardziej melodyjny drum’n’bass z nostalgicznym piano i eteryczną wokalizą w rolach głównych („Waves Of Isolation” czy „Feed The Pigeons”). Brzmi to świeżo i dynamicznie, ale jest tylko przygrywką.

Najwięcej bowiem na płycie siarczystego techno. Dax J z powodzeniem sięga po wzorce z początku lat 90., nasycając swe nagrania acidowymi loopami i trance’owymi śpiewami („The Art Of Murder” czy „Acid Ascention”), nie rezygnując przy tym z typowego dla dzisiejszego oblicza gatunku industrialnej obróbki dźwięku („Offending Public Morality”). Dlatego świetnie pasuje tu też mocarny EBM, łączący mrok nagrań Borghesii z energią utworów Adama X-a („Looking For Tina” czy „Kerb Crawling”).

Wszystko to jest mocno nasycone samplami z filmów pełnych przemocy – co przypomina dokonania Skinny Puppy czy Front 242 z lat 80. Przetworzone głosy i wokale tworzą wraz z gęstą elektroniką kakofoniczne tła, zgrabnie oddające chaos (również moralny) współczesnych czasów. Trzeba więc przyznać, że Brytyjczykowi udało się stworzyć efektowny concept-album z materiałem, który świetnie sprawdzi się w didżejskich setach, ale niesie też pewną ogólniejszą refleksję nad granicą między wolnością ekspresji a przestrzeganiem społecznych norm.

Monnom Black 2018

www.facebook.com/DAXJOFFICIAL

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy