Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Jerzy Przeździecki & Andrzej Karałow – Wir

Wyimprowizowana opowieść na fortepian i syntezatory modularne.  

Niezwykle doświadczony artysta dźwiękowy i producent Jerzy Przeździecki nawiązał współpracę z młodym pianistą i kompozytorem Andrzejem Karałowem (ur. 1991) – na co dzień obcującym raczej z muzyką klasyczną niż eksperymentalną. Co ważne, Karałow nie ogranicza się do występowania jedynie z repertuarem klasycznym, ponieważ interesuje go elektronika oraz łączenie jej z brzmieniem fortepianu.

Ich pierwsza wspólna płyta „Wir” została nagrana w tak zwanym systemie one—take. Mówiąc wprost: całość przybrała formę improwizowanego strumienia rozchodzącego się w przeróżne kierunki. Muzycy odrzucili możliwość edytowania, wracania do poszczególnych sekwencji czy doklejania dodatkowych planów w efekcie postprodukcyjnym.

Przeździecki obsługuje tu syntezatory typu Buchla Music Easel oraz Modular System Eurorack, a także Iotine Core  3 (dynamiczny audio procesor), z kolei Karałow gra na fortepianie – dołączając do niego gitarowe efekty i DSI Prophet 6. Prosty tytuł albumu, sprowadzający się do słowa „Wir”, ale jakże dobrze oddający atmosferę tego wydawnictwa. Niemal od pierwszych sekund duet wciąga nas w swój wszechświat rozmaitości. Rozbuchana elektronika (w końcu Buchla!) ochładzana akustyką fortepianu stapiają się w jeden ciąg fascynujących obrazów dźwiękowych, choć konsekwentnie rozszczepianych na poszczególne mikroświaty. Przy fragmencie „Lebentanz” – i nie tylko – rzuciłbym kotwicę skojarzeń w stronę The Necks i zarazem solowej działalności pianisty australijskiego tria, czyli Chrisa Abrahamsa.

Przychodzą także na myśl takie duety jak Abrahams z Magdą Mayas czy Alessandro Bosetti z Abrahamsem. Są też takie momenty na „Wir”, w których Karałow uwalnia klasyczne spektrum swoich umiejętności, choć odpowiednio zbalansowane przez elektronikę Przeździeckiego o różnych odcieniach – w „Intermezzo” czy „Spectrquenza” pachnie plamiastym glitchem, a w „Floating Air”, „Invariability” – ambientem (okolice Alva Noto i Ryuichiego Sakamoto). „First Interludium” zaskakuje zaś awangardowym sznytem. Oczywiście na tym nie koniec tej wędrówki. Dodam, że krążek wieńczy wspaniały nieokrzesany – w najlepszych tego słowa znaczeniu – spektralny, widmowy i kosmiczny „Lost Oberek”. „Wir” to kapsuła do wielokrotnego wirowania! Jedna z najciekawszych płyt tego roku!

marzec 2018 | Requiem Records

 

Strona Requiem Records »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.