BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Jackie-O Motherfucker – Bloom

Eksperymentalni Amerykanie.

Jackie-O Motherfucker istnieją już od ponad dwudziestu lat (!). Grupa powstała w 1994 roku w Portland. Początkowo był to duet założony przez multiinstrumentalistę Toma Greenwooda i saksofonistkę Nester Bucket. W późniejszych latach zespół przybrał formę artystycznej komuny – przez skład Jackie-O Motherfucker przewinęło się mnóstwo różnych artystów. Koniec końców liderem do dziś pozostaje Greenwood.

Jak określić muzykę JOMF? Zadaję to pytanie z myślą o osobach dopiero teraz odkrywających twórczość Amerykanów, a co ciekawe, którzy nigdy nie ugrzęźli w obrębie jednej stylistyki. Zawsze był to swoisty splot bluesa, folku, awangardy, free jazzu, drone music, psychodelicznego rocka czy improwizacji w otoczeniu przyrody.

Poprzednie wydawnictwo kasetowe JOMF – „Smiles” (Pome Pome Tones) ukazało się w 2015 roku. Najnowszy krążek, pt. „Bloom”, to już jedenasta płyta studyjna, która tym razem powstawał w ciągu ostatnich trzech lat w Santo Studios w Oakland, głównie z udziałem nowych muzyków. „Bloom” to prawie czterdzieści minut muzyki pozbawionej jakichkolwiek symptomów komercyjnych. Świetnie to ilustrują choćby takie utwory jak „The Strike” (z free jazzową tkanką oblepioną partiami instrumentów dętych – klarnet, puzon, saksofon i brudnymi rockowymi riffami gitar), bardzo wyciszony „The Pipe” czy eksperymentalny „Wild Geese”. W tym ostatnim fragmencie dźwiękom fortepianu Michaela Whittakera towarzyszą nagrania terenowe (zaskoczy was pewien oddech) oraz theremin (odgłosy piły?). Zamykający całość „Golden Bees” jest przedłużeniem wcześniejszej kompozycji zatytułowanej „The Wreck” – oba nagrania spodobają się nie tylko miłośnikom Wilco.

Jackie-O Motherfucker znów w niecodziennej formie i odsłonie!

16.03.2018 | Textile Records

 

Strona Facebook JOMF »Strona Textile Records »Profil na Facebooku »

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze