Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.



Tinfoil – On A Run

Łobuzerska radość z robienia hałasu.

Pod pseudonimami DeFeKT i Sunil Sharpe kryją się dwaj doświadczeni producenci z Dublinu w Irlandii. Obaj zadebiutowali mniej więcej w tym samym czasie – pod koniec minionej dekady. Specjalnością pierwszego jest zimne i szorstkie techno i electro, które publikuje również jako E.S.S. i Octal Step. Poza licznymi dwunastocalówkami ma on w swym dorobku debiutancki album – „Stimulus” sprzed ośmiu lat. Ten drugi zaczął nieco wcześniej – i wyspecjalizował się techno killerach, które wydały mu takie wytwórnie, jak Trensmat, Black Sun czy On The Hoof.

Po raz pierwszy DeFeKT i Sunil Sharpe spotkali się w 2014 roku. Podobne zainteresowania i miejsce zamieszkania sprawiło, że postanowili wspólnie poeksperymentować w studiu. Wtedy okazało się, że najbardziej bawią ich obu syntezatorowe improwizacje, które jednak zgodnie wpisywali w formułę klubowego techno. Tak narodził się duet Tinfoil, który do tej pory opublikował nakładem tak samo nazywającej się tłoczni sześć winylowych EP-ek. Spodobały się one fanom i krytykom na tyle, że projekt z powodzeniem zaczął występować w klubach i na festiwalach, a teraz obdarza nas swym debiutanckim albumem.

Pierwsza część „On A Roll” to mocne techno o zawadiackim brzmieniu. Tworzą je z jednej strony twarde, ale podszyte rytmicznym clappingiem bity, a z drugiej – syntezatorowe modulacje, balansujące od warczących akordów po zgrzytliwe motywy („Caravan Life” czy „Friendly Safe Fumes”). Najlepsze efekty duet osiąga jednak wtedy, kiedy dodaje do tego EBM-owe basy i zdeformowane wokalizy („Beads”). W drugiej części kolekcji uderza mechaniczne electro, w którym połamane podkłady stają się podstawą dla acidowych efektów i metalicznych perkusjonaliów („Every Saturday Night” czy „Multi-Domination”).

Z muzyki Tinfoil aż tryska łobuzerska radość robienia hałasu. Obaj producenci dwoją i troją się przy swoich klawiszach, z dziką pasją wyciskając z nich łomoczące rytmy i brzmienia. Ta punkowa postawa lokuje ich muzykę w rejonach, w których rozrabiają już od kilku lat Perc czy Ansome. Mniej tu jednak industrialu niż w produkcjach tychże Brytyjczyków – choć DeFeKT i Sunil Sharpe potrafią podsumować swą współpracę noise’owym finałem, w którym chuligańskie wrzaski splatają się z elektronicznym zgiełkiem („Resting Point”). Na pewno dobrze wypada to na żywo – dlatego namawiamy animatorów polskiej sceny festiwalowej i klubowej: dajcie nam posłuchać Tinfoil w wersji live.

Tinfoil 2018

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze