Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Tinfoil – On A Run

Łobuzerska radość z robienia hałasu.

Pod pseudonimami DeFeKT i Sunil Sharpe kryją się dwaj doświadczeni producenci z Dublinu w Irlandii. Obaj zadebiutowali mniej więcej w tym samym czasie – pod koniec minionej dekady. Specjalnością pierwszego jest zimne i szorstkie techno i electro, które publikuje również jako E.S.S. i Octal Step. Poza licznymi dwunastocalówkami ma on w swym dorobku debiutancki album – „Stimulus” sprzed ośmiu lat. Ten drugi zaczął nieco wcześniej – i wyspecjalizował się techno killerach, które wydały mu takie wytwórnie, jak Trensmat, Black Sun czy On The Hoof.

Po raz pierwszy DeFeKT i Sunil Sharpe spotkali się w 2014 roku. Podobne zainteresowania i miejsce zamieszkania sprawiło, że postanowili wspólnie poeksperymentować w studiu. Wtedy okazało się, że najbardziej bawią ich obu syntezatorowe improwizacje, które jednak zgodnie wpisywali w formułę klubowego techno. Tak narodził się duet Tinfoil, który do tej pory opublikował nakładem tak samo nazywającej się tłoczni sześć winylowych EP-ek. Spodobały się one fanom i krytykom na tyle, że projekt z powodzeniem zaczął występować w klubach i na festiwalach, a teraz obdarza nas swym debiutanckim albumem.

Pierwsza część „On A Roll” to mocne techno o zawadiackim brzmieniu. Tworzą je z jednej strony twarde, ale podszyte rytmicznym clappingiem bity, a z drugiej – syntezatorowe modulacje, balansujące od warczących akordów po zgrzytliwe motywy („Caravan Life” czy „Friendly Safe Fumes”). Najlepsze efekty duet osiąga jednak wtedy, kiedy dodaje do tego EBM-owe basy i zdeformowane wokalizy („Beads”). W drugiej części kolekcji uderza mechaniczne electro, w którym połamane podkłady stają się podstawą dla acidowych efektów i metalicznych perkusjonaliów („Every Saturday Night” czy „Multi-Domination”).

Z muzyki Tinfoil aż tryska łobuzerska radość robienia hałasu. Obaj producenci dwoją i troją się przy swoich klawiszach, z dziką pasją wyciskając z nich łomoczące rytmy i brzmienia. Ta punkowa postawa lokuje ich muzykę w rejonach, w których rozrabiają już od kilku lat Perc czy Ansome. Mniej tu jednak industrialu niż w produkcjach tychże Brytyjczyków – choć DeFeKT i Sunil Sharpe potrafią podsumować swą współpracę noise’owym finałem, w którym chuligańskie wrzaski splatają się z elektronicznym zgiełkiem („Resting Point”). Na pewno dobrze wypada to na żywo – dlatego namawiamy animatorów polskiej sceny festiwalowej i klubowej: dajcie nam posłuchać Tinfoil w wersji live.

Tinfoil 2018

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze