Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



Visions & Phurpa – Monad

Niestrawność gwarantowana.

Label Cyclic Law postanowił uczcić wypuszczenie setnej pozycji w swym katalogu. Okazja była, żeby zaprosić do współpracy Kanadyjczyja Frederica Arboura (założyciela wzmiankowanego labelu) oraz rosyjską grupę muzyków pod wodzą Alexey`a Tegina zwaną Phurpa. Stykiem obu twórczości jest eksperyment oparty, w pewnej mierze, na ambiencie. Z tym tylko, że w przypadku Phurpy należałoby przede wszystkim napisać o wydźwięku strun głosowych, jako o znaku firmowym. To zaczerpnięcie z kultur starożytnego Egiptu, Iranu i Tybetu daje ciekawe rezultaty. Arbour z kolei ma na swoim koncie okazjonalne występy w charakterze metalowca. Ich współpraca zebrana w postaci ep`ki „Monad” dała masywne rezultaty.

Cztery utwory z szeroko zakrojonym pogłosem i niskimi tonami. Masywne dźwięki przeplatane są z sunącymi dronami. W „Fohat” natrafić można na spirytualistyczne momenty, ale traktowane serio. Żadnego przymykania oka, ani krotochwilnych wstawek tu nie uświadczymy. Industrialne zawodzenia w utworze tytułowym mogą zmrozić w najgorętszy dzień. Tak ponury wykreowany obraz może odebrać apetyt, więc ostrzegam, że jest to ciężkostrawny kawałek dźwięku. Niemniej jest to rzecz wciągająca i fascynująca. Dla mnie największy kawał mięcha skrywa finałowy „Reminiscense”. Ma w sobie sporo okrucieństwa, starożytnych rytuałów oraz obezwładniająco niskich tonów. Nie dla każdego.

Cyclic Law | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze