Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



Visions & Phurpa – Monad

Niestrawność gwarantowana.

Label Cyclic Law postanowił uczcić wypuszczenie setnej pozycji w swym katalogu. Okazja była, żeby zaprosić do współpracy Kanadyjczyja Frederica Arboura (założyciela wzmiankowanego labelu) oraz rosyjską grupę muzyków pod wodzą Alexey`a Tegina zwaną Phurpa. Stykiem obu twórczości jest eksperyment oparty, w pewnej mierze, na ambiencie. Z tym tylko, że w przypadku Phurpy należałoby przede wszystkim napisać o wydźwięku strun głosowych, jako o znaku firmowym. To zaczerpnięcie z kultur starożytnego Egiptu, Iranu i Tybetu daje ciekawe rezultaty. Arbour z kolei ma na swoim koncie okazjonalne występy w charakterze metalowca. Ich współpraca zebrana w postaci ep`ki „Monad” dała masywne rezultaty.

Cztery utwory z szeroko zakrojonym pogłosem i niskimi tonami. Masywne dźwięki przeplatane są z sunącymi dronami. W „Fohat” natrafić można na spirytualistyczne momenty, ale traktowane serio. Żadnego przymykania oka, ani krotochwilnych wstawek tu nie uświadczymy. Industrialne zawodzenia w utworze tytułowym mogą zmrozić w najgorętszy dzień. Tak ponury wykreowany obraz może odebrać apetyt, więc ostrzegam, że jest to ciężkostrawny kawałek dźwięku. Niemniej jest to rzecz wciągająca i fascynująca. Dla mnie największy kawał mięcha skrywa finałowy „Reminiscense”. Ma w sobie sporo okrucieństwa, starożytnych rytuałów oraz obezwładniająco niskich tonów. Nie dla każdego.

Cyclic Law | 2018

Bandcamp
FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.