Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.



Ipek Gorgun – Ecce Homo

Trudny człowiek.

Lepiej mieć dobry powód jeśli się sięga po język łaciński. Szczególnie jeśli chodzi o tak znaną sentencję, jak ta zawarta w tytule drugiego albumu Ipek Gorgun. Turczynka w swojej biografii zdążyła ukończyć filozofię na Uniwersytecie w Galatasaray, a obecnie doktoryzuje się w Centrum Zaawansowanych Studiów Muzycznych Politechniki w Stambule. W międzyczasie grywała na basie w zespołach rockowych. Później przeszła metamorfozę i uczestniczyła w Red Bull Music Academy w 2014 roku. Od tego czasu swój czas poświęca głównie komponowaniu. Jej środowiskiem stała się muzyka elektroniczna z gatunku tych poszukujących. „Ecce Homo” to jedenaście skomplikowanych ścieżek, którym należy się bliżej przyjrzeć, aby w pełni je docenić.

Ipek Gorgun potrafi precyzyjnie poruszać się w eksperymentalnej materii. Na pierwszy ogień polecam „Tserin Dopchut”. Początkowy chaos zmienia się w czysty dźwięk, który później poddawany jest obróbce. Wpada pod soniczną kosiarkę albo jest miażdżony przez noise`ową chmurę. Uwagę skupić należy również na wyśmienitym utworze „Seneca”. Nie mam pewności czy kompozytorka odnosiła się do słynnego, rzymskiego stoika, ale sam kawałek broni się i bez tego nawiązania. W istocie jest to błyskotliwa abstrakcja, pełna rwanych i wyciszonych melodii ponakładanych na siebie. Można odnieść wrażenie, że pochodzą one z różnych czasoprzestrzeni i lecą wprost z gramofonu.

Łatwo się w tym pogubić z uwagi na złożoność tekstur muzycznych. Sprawy nie ułatwia taki „Knightscope K5”. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę część drugą, tę w której syrena alarmowa zmienia się idyllę. Z kolei „Reverance” osacza wyziębionym klimatem w skład, którego wchodzi czysta i prosta parta fortepianu. Nie można się jednak zbyt długo przyzwyczajać do jasnej strony, gdyż za rogiem czai się „Mileva”. Może chodzić o Milevę Marić pochodzącą z Serbii fizyczkę, która była również pierwszą żoną Alberta Einsteina. Pewne jest to, że Gorgun potrafi igrać z brutalizmem. Trzymając go w ryzach potrafi czynić sporo dobrego.

Uwielbiam sam początek płyty. „Neroli” – być może ma jakiś związek z albumem Briana Eno – rozkwita niczym kwiat z okładki. Organiczna muzyka wypełniona zapętleniami, błyskotkami i światłem błądzącym po kryształach. Smagani jesteśmy mnogością tonacji. Przyroda w wersji powiększonej wraca na koniec albumu w postaci „To Cross Great Rivers”. Bardziej głębokie tony mając pobudzić do namysłu nad rolą człowieka na ziemi. Ciągłą chęcią podbijania i kontrolowania nowych obszarów. W kwestii światopoglądowej podpowiedź może stanowić „Bohemian Grove”, który wypełniony jest przetworzonymi wypowiedziami Alexa Jonesa amerykańskiego, prawicowego radiowca, tropiciela prawdy o 11 września i innych teorii spiskowych. Do tego dochodzą fragmenty demaskowania prawdziwych władców świata i religijnego posłannictwa, które w rękach Gorgun zmieniają się horror. Wracając do początku Gorgun miała dobry powód do sięgnięcia po łacinę, gdyż jej album prezentuje obraz współczesnej ludzkości w pigułce.

Touch | 2018

Bandcamp
Strona oficjalna

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze