Wpisz i kliknij enter

Robert Farrugia ‎– Adrift

Harmonijny ambient z mrokiem tylko na okładce?

Pochodzący z Malty kompozytor, Robert Farrugia, obrał na swojej artystycznej drodze charakterystyczny sznyt, który może bardziej kojarzyć się z zamgloną i zimną północą aniżeli z hiszpańskim słońcem.

Materiał z „Adrift” to kruchy, przybrudzony lo-fi’em ambient z elementami neoclassicalu. Oprócz całego arsenału papierowo-glitchowych loopów, mamy tutaj sporo pianina. Pastelowe, dzwonkowe sample (chociażby w „Stargazing”) dosyć mocno przypominają kompozycje Sigur Rós (szczególnie pochodzące z ich najbardziej minimalistycznego albumu „Valtari”).

Brzmienie albumu miało odnosić się do takich emocji jak niepewność, niezdominowane lękiem wątpliwości. Piąty utwór, „Daylight Saving”, został skomponowany wraz z bratem Roberta, Matthew, któremu poświęcony jest ten album.

W kawałku „Inertia” słychać połączenie kojących, rozległych podkładów, pianina i nieregularnych, miękkich tomów, które brzmią nieco jak odbijana piłka. Nieoczywiste rozwiązania i zaburzacze harmonii świadczą o eksperymentalnym pierwiastku „Adrift”, które nie są czymś nadrzędnym i najważniejszym.

Robert Farrugia stworzył dzieło bardzo spójne, stanowiące zamkniętą całość. Ma ono zabarwienie raczej optymistyczne (co niekoniecznie musi oznaczać cukierkową nudę).

Robert Farrugia

11.01.2019 | Archives







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy