Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Nowości z Hubro

Wytwórnia Hubro nieustannie trzyma wydawnicze tempo. Tym razem opisuję zaległą muzykę z 2018 – i to jaką! – a także już tegoroczną płytę Building Instrument.

Moon Relay – „IMI” (Hubro | 12.10.2018)

Norweski kwartet Moon Relay przyzwyczaił nas do nadawania swoim kompozycjom dziwnych tytułów. Wypada wymienić poprzednią ich płytę „Full Stop Etc” (2016), na której znajdziemy tego przykłady. Nie inaczej stało się na „IMI”. Choć traktuję to oczywiście jako rozmaitość i ciekawe odejście od schematu niż coś przewyższającego warstwę muzyczną. Warto wspomnieć także o ubiegłorocznej EP-ce belgijskiej tria Hoera. – „≈”, gdzie tytuły utworów są znakami graficznymi. To jakiś trend?

Instrumentalna muzyka Moon Relay czai się na przeszłość, ale jednocześnie kieruje swój dźwiękowy wzrok ku przyszłości. Jestem pewien, że członkowie grupy Can byliby zadowoleni z nagrań, jakie ci zdolni artyści z Oslo umieścili na „IMI”. Dziedzictwo krautrocka wręcz dygocze w świetnym „(^)II” – motoryka, trans, repetycja oraz umiejętne nasycanie gitarowych riffów szorstkościami i brudem. Pisząc o przyszłości w kontekście Moon Relay miałem na myśli to, że potrafią odłamać coś dla siebie z techno czy hip-hopu, po czym wrócić do tradycji free jazzu, no wave’u, post punka, noise rocka i nawet electro. „IMI” kapitalnie się słucha z odkręconym potencjometrem na głośnikach, jak i bardziej intymnie na słuchawkach. Ta druga opcja pozwala wyłapać więcej detali, a jest co odkrywać. Bez chwili zawahania dopisuję „IMI” do mojej listy ulubionych płyt roku 2018!

Kim Myhr / Quatuor Bozzini / Caroline Bergvall / Ingar Zach – „Pressing Clouds Passing Crowds” (Hubro | 23.11.2018)

Kim Myhr – norweski gitarzysta, kompozytor i performer, jest niezwykle barwną postacią jeśli chodzi o świat muzyki improwizowanej, współczesnej i eksperymentalnej. Współpracuje z wieloma cenionymi artystami. W 2016 roku ukazała się jego wspólna płyta z Jenny Hval i Trondheim Jazz Orchestra – „In The End His Voice Will Be The Sound Of Paper” (Hubro). W tym samym roku Myhr opublikował solowy album „Bloom” (Hubro), na którym odważnie sięgnął po elektronikę.

W 2017 roku Myhr wrócił z nową solową produkcją pt. „You | me” (Hubro), tym razem zrealizowaną m.in. z udziałem Tony’ego Bucka z The Necks. No i po drodze wyszedł jeszcze jego longplay z Lasse Marhaugiem – „On the Silver Globe” (SOFA).


Myhr przedstawia się na „Pressing Clouds Passing Crowds” nie tylko jako bardzo dojrzały gitarzysta, ale i kompozytor. Ten utwór skomponował na Festival International de Musique Actuelle de Victoriaville w Quebecu w 2016 roku, wykonując go ze słynnym montrealskim kwartetem Quatour Bozzini (tutaj pisałem o ich płycie „John Cage: Four”), perkusistą Ingarem Zachem (Huntsville, Dans les Arbres) oraz francusko-norweską poetką i dźwiękową performerką Caroline Bergvall. Nowy materiał zrodził się w myślach Myhra właśnie po rozmowach z Bergvall. Kim słuchał w tamtym okresie także muzyki Roberta Ashleya i – jak wspomina – chciał stworzyć długą oraz wolno rozwijającą się kompozycję skupioną wokół głosu. Sama Caroline po wysłuchaniu efektów końcowych przyznała, że ich muzyka to coś osobistego zawieszonego w powietrzu i zarazem uniwersalnego – pewien rodzaj zmysłowej, subiektywnej i obiektywnej dezorientacji. Trudno się z tym nie zgodzić. Kontemplacyjny charakter „Pressing Clouds Passing Crowds” balansuje między minimalizmem wyrastającym z reichowskiej tradycji a medytacyjnym obliczem twórczości Mortona Feldmana.

Dużo jest w tej muzyce intymności kreowanej przez Myhra na 12-strunowej gitarze, a dzięki repetytywnemu podejściu do budowania struktur, aura sennego pejzażu zmieszanego z muzyką współczesną, recytacją i – miejscami – etniczną rytmiką, dają razem niesamowity rezultat. W utworze „Passing Through” szczególną uwagę zwraca niepokojący elektroniczny dron, brzmiący niczym głęboko schowany oddech starający się przebić przez nieznaną tkankę. Szeroka tematyka tekstów Bergvall wiedzie nas przez świat zjawisk naturalnych i problemów społecznych, nadając im wyraziste kontury i metafory. Koniecznie sprawdźcie „Pressing Clouds Passing Crowds”.

Building Instrument – „Mangelen Min” (Hubro | 18.01.2019)

Czas na moich faworytów, czyli niezwykłe trio z Bergen Building Instrument, które kazało trochę poczekać na swoją nową płytę, ale na takie dźwięki można długo czekać, jakie wypełniły „Mangelen Min”. Chcę dodać, że wciąż mam w uszach ich świetny koncert z października 2018 roku w ramach wrocławskiego festiwalu Eklektik Session (relacja).

„Mangelen Min” to już trzeci studyjny album Norwegów, dwa poprzednie to: „Building Instrument” (2014) i „Kem Som Kan Å Leve” (2016). Niezmiennie Mari Kvien Brunvoll (wokal, sampler, efekty, cytra, instrumenty perkusyjne) śpiewa w wymyślonym przez siebie języku, perkusista Øyvind Hegg-Lunde wystukuje nietuzinkowe rytmy, a Åsmund Weltzien kapitalnie radzi sobie z syntezatorami, elektroniką i melodyką.

Tytuł „Mangelen Min”, mniej więcej tłumaczy się jako „to, czego mi brakowało w moim życiu” lub „mój brak” – wyjaśnia Mari Kvien Brunvoll. – „Mangelen Min” jest twoim obcym przyjacielem w cieniu” – dodaje Mari. Nowe kompozycje Building Instrument dopieścili w studiu inżynier dźwięku Anders Bjelland (Great News, Electric Eye) i słynny producent Jørgen Træen (The National Bank, Susanne Sundfør, Jaga Jazzist, Lars Horntveth, itd.). Muzycy wspominają, iż w studiu korzystali z ogromnej ilości różnego sprzętu, samplując barwy poszczególnych instrumentów i dodając je w czasie rzeczywistym do całej struktury.


Pod względem produkcji „Mangelen Min” brzmi rewelacyjnie – charakterystyczne ciepło, bliskość dźwięku (niemal na „wyciągnięcie dłoni”, jak było to w sali malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu podczas Eklektik Session) oraz perfekcyjne dokładanie detali i łączenie ich w bezszwową całość. Nie jest łatwo wyznaczyć sztywne ramy dla Building Instrument, a zresztą po co to robić. Choć wiem, że stylistyczne drogowskazy ułatwiają niektórym szeregowanie pewnych rzeczy. Według mnie Building Instrument są kwintesencją skandynawskiej melancholii ukształtowanej z tradycji i współczesności, a do tego z wysięgnikiem w stronę różnych kultur, epok, inspiracji, wpływów. Eklektyzm na miarę XXI wieku. Wspaniała płyta!

 

Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze