Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Lewis Fautzi – Insanity Department

Spec od hipnotycznego techno odsłania inne oblicze.

Portugalski producent ma zaledwie 28 lat – a już jego nazwisko jest świetnie znane w klubowym kręgu. Udało mu się bowiem umieścić swoje nagrania w katalogach zacnych tłoczni. To przede wszystkim dwa albumy dla Somy i jeden dla PoleGroup, ale też EP-ki dla Figure czy BPitch Control chociażby. Z zamieszczonych na tych krążkach nagrań wyłania się obraz specjalisty od hipnotycznego techno, który stawia przede wszystkim na trans, ale potrafi też zadbać o odpowiedni nastrój swych realizacji.

Potwierdza to czwarty album w dorobku Portugalczyka, który tym razem objawia nam jego własna wytwórnia. Faut Section zaczęła działać już sześć lat temu – i ma już w swym cyfrowym katalogu kilkadziesiąt EP-ek mniej lub bardziej znanych artystów w rodzaju Svaroga czy Oscara Mulero. Fautzi do tej pory nic nie wydawał w swej tłoczni, ale teraz zrobił wyjątek, bo postanowił sprezentować swym fanom nieco odmienną płytę. „Insanity Department” przynosi bowiem muzykę ilustracyjną.

Już otwierający zestaw „Insane” wprowadza słuchacza w odpowiedni nastrój – a służą mu do tego grobowo pobrzękujące akordy i chmurne tło. W „Conspiracy” uderzają łupane breaki, które stanowią rytmiczne tło dla melodyjnej partii zbasowanych klawiszy. „Physicians” ma bardziej panoramiczne brzmienie – a to za sprawą dubowych efektów i rozwibrowanych syntezatorów. „Determination Of Insanity” można by uznać za downtempo – ze względu na spowolniony puls i chóralne efekty.

„Wounds Of Deadly Hate” wprowadza na płytę wyjątkowo podniosły klimat. To zasługa orkiestrowego tła, które nadaje kompozycji niemal symfoniczny rozmach. Jeszcze bardziej soundtrackowy nastrój ma „The Science Behind”, który ze względu na swe cmentarne brzmienie i spogłoswane perkusjonalia przypomina dokonania Johna Carpentera. Całość wieńczy jedno z najlepszych nagrań na krążku – wnoszące nań za sprawą świetlistych klawiszy jaśniejszą nutę i promyk nadziei „Obscenity”.

Choć Fautzi zapowiadał wydanie „Insanity Department” z pewnym niepokojem o przyjęcie tego materiału przez klubową brać, sugestie te trzeba chyba uznać za kokieterię. Siedem nagrań z nowego albumu Portugalczyka jest odpowiednio mrocznych, by odbiorcy nowego techno mogli zaakceptować je bez problemu. Oczywiście nie ma tu tanecznej rytmiki, a całość ma jednak dosyć przewidywalny i zachowawczy ton, lokując się blisko podobnych dokonań włoskich producentów w rodzaju Giorgio Gigliego czy Marco Shuttle.

Faut Section 2019

www.fautsection.com

www.facebook.com/fautsectionofficial

www.facebook.com/lewisfautziofficial

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze