Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Zonal – Wrecked

W paranoicznym klimacie.

Justin K. Broadrick i Kevin Martin po raz pierwszy spotkali się na początku lat 90. we freejazzowej grupie God. Wtedy szybko dogadali się, że fascynują ich również nowe brzmienia – przede wszystkim hip-hop, ale też ambient i elektronika różnej maści. Efektem tego okazało się powołanie do życia projektu Techno Animal, który w kolejnych latach stworzył oryginalną muzykę, w której dubowe techniki spotykały się z industrialną obróbką dźwięku i połamaną rytmiką. Pięć albumów projektu wywarło duży wpływ na scenę hip-hopową, owocując nagraniami takich grup, jak Dälek, Clipping, Death Grips czy nawet naszych Synów.

Na początku minionej dekady Techno Animal zakończył swój żywot – nie oznaczało to jednak, że Broadrick i Martin przestali ze sobą współpracować. Mieli bowiem na swoim koncie inne projekty, jak nagrywający dla Mille Plateaux The Sidewinder, czy współpracujący z Digital Hardcore Recordings The Curse Of The Golden Vampire. W 2001 roku dołączył do nich kolejny – Zonal. Swój pierwszy materiał opublikował on już w tym właśnie czasie nakładem prowadzonej przez Broadricka wytwórni Avalanche. Potem jednak nastąpiła przerwa – i dopiero po niemal dwóch dekadach Anglicy wrócili do tej nazwy.

Najpierw pojawili się na koncertach – choćby na krakowskim Unsoundzie w zeszłym roku. Tym razem Broadrick i Martin postanowili uzupełnić swą mocną muzykę o żeński pierwiastek. Tak też się stało: u boku brytyjskich weteranów stanęła młoda raperka z Pensylwanii – Camae Ayewa znana jako Moor Mother. Mając w swoim dorobku zarówno solowe wydawnictwa, jak i kooperacje w ramach 700 Bliss i Irreversible Entanglements, zyskała powszechny szacunek niestereotypowym rymami o mocno zaangażowanym tonie. Trójka tych artystów przygotowała teraz płytę „Wrecked”, firmowaną nazwą Zonal.

Pierwsza część albumu to sześć nagrań z udziałem Moor Mother. Zaczyna się od „Body Of Wire” – noise’owego preparu, który niesie hipnotyczny monolog amerykańskiej raperki. W „In A Cage” pojawia się spowolniony puls, tworzony przez masywne bity i zwalisty bas. Podobnie wypada „System Error”, w którym transowe rymy Moor Mother nurzają się w strumieniach zdubowanego szumu. Więcej przestrzennej elektroniki słychać w „Medulli”, gdzie głos raperki zostaje poddany studyjnym deformacjom. Dla kontrastu „Catalyst” wnosi mocniejszą melodię, układając się w niemal klasyczny trip-hop. Swój udział we „Wrecked” Moor Mother kończy w zawiesistym ambiencie – „No Investigation”.

Potem Broadrick i Martin zostają sami – a efekty tego słychać od razu w nagraniu tytułowym. To przede wszystkim mocniejszy podkład rytmiczny, ale też funkowo pulsujący bas i nawiedzona elektronika. „Debris” i „Black Hole Orbit Zone” najbardziej przypominają dokonania Techno Animal, uderzając przesterowanymi basami i smolistymi breakami, które podszywają złowrogo zawodzące syntezatory. Zaskakująco „przebojowy” charakter ma „S.O.S.” – jego głównym motywem jest bowiem melodyjny pochód basu. Kończące płytę „Alien Within” i „Stargazer” to idealne przykłady illbientu – efemerycznej estetyki z lat 90., łączącej ambientową statyczność z klimatem rodem z horrorów i hip-hopowymi podkładami.

„Wrecked” generalnie ma bardzo soundtrackowy charakter: niemal wszystkie nagrania zanurzone są w atmosferze paranoicznej podejrzliwości, co w naturalny sposób odwołuje się do prozy Philipa K. Dicka i Williama S. Burroughsa. W klimacie tym świetnie odnajduje się Moor Mother ze swymi agresywnymi i niepokojącymi rymami. Nagrania z jej udziałem kojarzą się z dawnymi eksperymentami bitników z recytowaniem do free jazzu. Wszystko to układa się w spójną całość, która przypomina, w jak oryginalny i niepowtarzalny sposób Justin Broadrick i Kevin Martin potrafią łączyć dub z industrialem i hip-hop z elektroniką.

Relapse 2019

www.relapse.com

www.facebook.com/relapserecords

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze