Wpisz i kliknij enter

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice

Debiut podwójny.

Nawet nie zdążyłem jeszcze utworzyć nowego arkusza danych zatytułowanego „Muzyka 2020”, a już przyszło mi przysłuchiwać się noworocznej premierze. Chciałem poświęcić wolny czas na opisanie wydawnictw pominiętych w roku 2019. Trudno, co robić? Mamy więc do czynienia z debiutem podwójnym. Otóż trafia do nas zarówno nowy wykonawca, jak również nowy wydawca. Miły zbieg okoliczności, ale wycelowany już nieprzypadkowo w dzień 1 stycznia 2020 r. Sprytny manewr, który powinien przyciągnąć uwagę słuchaczy w trakcie lektur podsumowań ubiegłego roku.

A przynamniej powinien. Intryguje już nazwa samego wydawcy: Nagrania somnambuliczne. W momencie kiedy label Trzy Szóstki przestaje istnieć dobrze jest powitać nową inicjatywę, która w zamiarze chce skupić się głównie na muzyce elektronicznej o ciekawych teksturach i ambientowym podłożu. Nie zamykają się (ciągle w sferze deklaracji) również na taneczne rytmy. Jednak mnie najbardziej przyciągnęło określenie, że w muzyce „szukamy utrwalonej codzienności i zwyczajnych momentów”. To dobre przejście do opisu albumu „Przygody i tajemnice”. O jego twórcy – Flanerze Klespoza – niewiele wiadomo ponadto co sam o sobie napisał, czyli, że wynajmuje pokój w dużym mieście, pracuje w korporacji, ubrania kupuje w internecie, ale chciałby zostać artystą.

Z pewnością jego debiut pomóc mu może w tym ostatnim. Otwierający płytę gwizd jadącego pociągu doprasza się uwagi słuchacza. Będzie ona potrzebna, gdyż nagrania są dość ascetyczne, ale posiadają również drugie dno. Jak choćby to w „Dziwnych i tajemniczych sprawach”. Szumiący ambient i migotliwe dodatki w „Wiatrach przynoszących pył” również zasługują na skupienie. Po przejściu powyższych utworów dotrzemy do „Szafranowych szat”, jednego z najlepszych momentów płyty. Łamaniec rytmiczny z ciekawymi zakrętami i z zawartością ponurej aury. O bogactwie pomysłów twórcy niech świadczy również pięknie analogowy „Dwa systemy wyobrażeń”. Słychać wyraźnie, że mamy do czynienia z kimś osłuchanym w temacie elektroniki.

Flaner Klespoza umiejętnie łączy wątki i inspiruje się chociażby Burialem, w czym nie ma nic złego. Lubi pójść w stronę rozlanych plam muzycznych i intensywnie ilustracyjnej muzyki jak w „Kraju futer, wosku i bursztynu”. Ma dryg łączenia chwytliwości i duchowości czego efektem lekki „Jestem powietrzem, jestem wodą”. Nie ucieka również od łatwiejszej i przyjemniejszej sfery („Świat prastarej i wielkiej kultury”). Choć „Przygody i tajemnice” nie są czymś oszałamiająco nowym albo spektakularnym, ale napisać o tej płycie, że „daje radę” to za mało. Pochwalić trzeba ascetyczną formę, dobre dobranie składników i umiejętne ich zgranie. Obiecujący debiut, a równocześnie początek roku.

Nagrania somnambuliczne | 2020
Bandcamp
FB
FB Nagrania
Strona wydawcy







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
jacek
jacek
8 miesięcy temu

ale sluchales i wiesz czy jedziesz bo tak masz?

Cygan
Cygan
8 miesięcy temu

Zerżnięte z Buriala, tzn. zsamplowane z Buriala. Brawo!

Miłosz
Miłosz
8 miesięcy temu
Reply to  Cygan

Trochę tak, jakby powiedzieć, że burial zerżnął swoje numery z Metal Gear Solid xd

Polecamy