Wpisz i kliknij enter

The Bionaut – Everybody’s Kissing Everyone

Podróż do początków.

Kiedy do Niemiec dotarła pierwsza fala chicagowskiego house’u i detroitowego techno, zagotowało się nie tylko w berlińskim podziemiu. Jednym z ważniejszych centrów muzyki klubowej nad Renem równie szybko stała się Kolonia. W cieniu słynnej gotyckiej katedry rozpoczynał wtedy działalność Jorg Burger. Mając za sobą występy w synth-popowej grupie Les Immer Essen, odkrył w drugiej połowie lat 80. taneczną elektronikę zza oceanu – i natychmiast zapragnął być producentem tego rodzaju nagrań.

Pierwszym efektem studyjnej pracy Burgera okazał się wydany w 1988 roku jednostronny singiel projektu Audio One – „The Bill Foster Rap”. Wbrew tytułowi zawierał on prekursorską na niemieckim rynku wprawkę w acidowym house’ie. Brzmienie syntezatora Roland TB-303 tak spodobało się kolońskiemu producentowi, że w następnych latach zasypał on klubowy rynek nad Renem swoimi nagraniami z chicagowskimi rytmami, firmując je nie tylko pseudonimem Audio One, ale też Harlot, B. Movement czy Burger Industries.

Burger z miejsca nawiązał też kontakty z podobnymi fanatykami klubowej elektroniki. Był wśród nich Wolfgang Voigt, ale też Ingmar Koch i Cem Oral, którzy powołali do życia grupę Air Liquide. Z tymi dwoma ostatnimi koloński producent uruchomił w mieście słynnej katedry niezależną wytwórnię wydającą nową elektronikę – Blue. Jednym z pierwszych jej wydawnictw stał się debiutancki album nowego projektu Burgera o nazwie The Bionaut. Po 28 latach od wydania, płyta ta wraca na rynek za sprawą Kompaktu.

Krążek otwiera kolorowe techno, nawiązujące do modnych wówczas brzmień zza kanału La Manche w stylu 808 State – niesiony narkotyczną euforią „Everybody’s Kissing Everyone”. Podobnie brzmi „A Man And His Dog Out For Air”, w którym aciodwy loop zderza się z arabską melodyką. Do brytyjskiego pojmowania house’u w tamtym czasie odwołuje się z kolei „Aquamarine”. Radosne dźwięki piano i połamane rytmy sprawiają, że mamy wrażenie, iż słuchamy klasycznych hitów M People. „Octopus” to też hipnotyczny house, ale o znacznie cięższym rytmie, który wnosi ze sobą perliste klawisze i eteryczną wokalizę.

W „Apples And Oranges” po raz pierwszy na płycie słychać echa muzyki z Detroit – to strzelista partia syntezatorów w stylu „Strings Of Life” Rhythim Is Rhythim, tutaj jednak podrasowana euforycznym piano. Za sprawą „Thrills” nadal pozostajemy na terytorium Motor City, ponieważ tym razem Burger wprowadza do swej muzyki klasyczne zagrywki w stylu electro z nagrań Cybotrona i Model 500. Soniczne akordy typowe dla wczesnych przebojów Derricka Maya dostajemy w „Afternoon Beauty”, a całość wieńczy przeczucie późniejszych dokonań Burgera – ambientowy „X-Screen” zanurzony w podwodnych efektach i podszyty szeleszczącymi breakami.

Dziewięć (w oryginale było siedem) kompozycji z „Everybody’s Kissing Everyone” nosi piętno czasu, w którym powstały, ale jednocześnie uderza nieosiągalną dziś w muzyce klubowej dziewiczą radością i niepohamowaną euforią. Choć była to niewątpliwe muzyka napędzana ecstasy, nie słychać jakoś, by jej twórca miał problem z zachowaniem harmonii i melodii. Przeciwnie: to kolorowe i rozwibrowane brzmienia, które aż tchną pozytywnymi wibracjami. Dobrze, że Kompakt przypomina nam klasykę „kolońskiego brzmienia”. Wszak to na tym fundamencie wyrosło jego imperium.

Kompakt 2020

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy