Kup, nim będzie za późno.
Koncepcja supergrupy zadomowiła się na naszej scenie. Dość często pojawiają się zespoły, czasami na więcej niż jeden album, które możemy określić tym mianem. Po stronie wywodzącej się z nurtu jazzowego, ale niekoniecznie czołobitnie oddającej się temu gatunkowi sztuki, także pojawia się nowy gracz. Oto kompania nazwana turbopolsko Cześćtet. Liderem grupy jest perkusista Szymon Pimpon Gąsiorek, autor pamiętnej płyty „Pozdrawiam”. Towarzyszą mu Grzegorz Tarwid, Marek Pospieszalski, Julek Płoski oraz Bartosz Weber. Jeśli to nie jest supergrupa, to nie wiem co nią jest.
Każdy, podkreślam każdy z osobna ma dyskografię pełną rzeczy wybitnych, niekoniecznie pasujących do siebie. Zestawienie nazwisk jest z jednej strony zaskakujące, a z drugiej niekoniecznie. Wszyscy bowiem uwielbiają wolność twórczą, co manifestują poprzez grę ochoczo łamiącą granice gatunków. „Polofuturyzm” jest również albumem wielowarstwowym gatunkowo.
Otwierający, mocarny „Tak tak nie nie” jest popisem mocy. Mamy zarówno kolektywne uderzenia, jak solowe popisy każdego z grających. Otwarcie na jakie stać jedynie najlepszych. „Plastik” jest bardzo szybkim transferem do awangardy. Pełny dźwięków zgniatanego plastiku może być traktowany jako obraz cywilizacji konsumpcyjnej, ale może być też wsłuchaniem się w nasz krwioobieg powoli zapełniany przez mikroplastik. A przecież miało być tak pięknie, jak choćby w latach 90., które w brawurowy sposób przywołuje żywiołowy „90s [Nadzieja]”. Zwrócę uwagę na dwa przeciwległe punkty Płoski – Pospieszalski.
Bartosz Nowicki słusznie przywołuje legendarny „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” zespołu Kury, do którego porównanie nie tylko w tytule znaleźć można. Chodzi o tę odwagę sowizdrzała, która w przypadku Cześćtet przybiera kształt utworu „Utopia”. Słownie zabawne, lecz z nutą gorzką. Da się wychwycić polityczny podtekst: „Na kogo głosowałaś? / Dobra, nie mów / Trochę boję się słyszeć”. Tak jak na słynniejszym albumie, tak i tu nutę swojską, ludyczną, melodyjną da się znaleźć choćby w „Jednokierunkowym”, a i wyjście ku progresywnym gatunkom muzycznym („Bez kolegów”).
Jeśli miałbym wskazać na flagowy utwór, to wybrałbym „Strach lęk niepokój”. Biorąc pod uwagę profetyczny charakter tytułu płyty, skłaniałbym się do odczytywania tego utworu jako zapisu stanu społeczeństwa wystraszonego przed uchodźcami i imigrantami czyhającymi by Polsce krzywdę wszelaką zrobić. W części otwierającej tytułowe trzy słowa wykrzykiwane są, w części dalszej jest to utwór muzyczny, a więc ciężko będzie zrobić z niego broń polityczną, choć coraz częściej tęskno mi do muzyki politycznie zaangażowanej, która doświadczeniem formującym byłaby.
Naturalnie nie będę nikomu dyktował co i jak ma grać, bo Cześćset grają wspaniale. Ja sobie odczytuję delikatne społeczno-polityczne muśnięcia jak chce, a wam dobrze radzę kupić sobie album w wersji fizycznej, bo za lat dziesięć lub dwadzieścia może status kultowy ten album mieć będzie i dobrze by było mieć go na półce.
Orange Milk Records / Love & Beauty Music | 2025
Bandcamp: https://pimpon.bandcamp.com/album/polofuturyzm
FB Pimpon: https://www.facebook.com/pimponinfo
FB Love & Beauty Music: https://www.facebook.com/LoveAndBeautyMusic


Panie recenzencie. Super człowieków i supergrup było mnóstwo. Po co się tak podniecać? Jacyś znajomi?
Jeśli tak, to ok. Zrozumiałe.
Znam duet z Krakowa. Chłopaki maja 23 i 24 lata. Grają bez nazwy. W domu. Mogliby koncertować, bo są dobrzy, ale mają to gdzieś. Grają coś, co można nazwać antyczną antysceną awangardową. Bas, saksofon, kamerka pogłosowa, kanapka z lodówki.