Ludzkie oblicze awangardowego artysty.
Marco Donnarumma to urodzony w 1984 roku w Neapolu włoski artysta dźwiękowy, teoretyk i wynalazca, mieszkający obecnie na stałe w Berlinie. Jest uznawany za pioniera w dziedzinie sztuk performatywnych, wykorzystujących zaawansowane technologie, a jego interdyscyplinarna twórczość łączy sztukę mediów, muzykę komputerową i performance.
Donnarumma działa na styku różnych dyscyplin, występując jako muzyk, performer, reżyser, choreograf i inżynier. Głównym tematem jego prac jest relacja między ciałem, polityką a technologią. Artysta bada, w jaki sposób nowoczesne wynalazki i sztuczna inteligencja wpływają na cielesność, percepcję i autonomię człowieka.
Donnarumma projektuje i buduje autorskie, nanoszone na ciało człowieka biosensory i protezy, które zamieniają sygnały fizjologiczne i ruchowe w dźwięk i światło. Jest twórcą technologii Xth Sense, wykorzystującej dynamikę mięśni do interaktywnych występów muzycznych. Jego prace były prezentowane w ponad 37 krajach w Azji, Europie, Ameryce Północnej i Południowej.
Jako muzyczny producent, Donnaruma działał do tej pory pod dwoma aliasami. Pod pseudonimem Kuoyah tworzył dubstep i UK garage, który opublikowała mu wytwórnia Frijsfo Beats na kilku cyfrowych winylowych EP-kach. Z kolei pod szyldem The !S.A.D! tworzy bardziej eksperymentalną muzykę: od techno, przez illbient i ambient, po noise. Wchodzi też w skład dwóch awangardowych projektów – Scald Process i Dadub.
Pierwszy album artysty, zrealizowany jako Leiche, wypełnia muzyką zrealizowana przy wykorzystaniu elektrycznego basu i kilku przystosowanych doń efektów. Wbrew pozorom całkiem bogaty brzmieniowo to zestaw. Mamy tu bowiem psychodeliczne improwizacje, przywołujące skojarzenia z eksperymentami Sonic Youth („Horizons”) i dronowe odjazdy skoncentrowane na groźnych warkotach („Roots & Rot”), ale też łagodne i spokojne kompozycje ambientowe rodem z płyt Tima Heckera („Nailscradle” czy „Corpses”).
Donnaruma nie unika melodii – jest tu kilka nagrań, w których gitara zostaje jedynie spogłosowana, a jej dźwięki mają niemal klasyczny ton. W efekcie słychać tu echa progresywnego rocka spod znaku King Crimson („Teeth”) czy klimatycznego post-rocka w rodzaju Mono („Salt In My Throat”). Momentami muzyka nabiera soundtrackowego charakteru i z powodzeniem mogłaby się znaleźć na ścieżce dźwiękowej filmów Quentina Tarantino („The Dark”) czy Jima Jarmuscha („Vertigo”).
Wiedząc o bardzo zaawansowanej twórczości włoskiego artysty na polu performatywnym, koncentrującej się na relacji człowieka i maszyny (czy też sztucznej inteligencji), muzyka Leiche ma zaskakująco ludzki i naturalny ton. Oczywiście wspomniana gitara basowa jest tu niemal za każdym razem przetworzona, ale i tak tchnie jakimś niespodziewanym ciepłem. Być może ten projekt właśnie ma taki być – i stanowić dla artysty odskocznię od komputerów i elektroniki. Słucha się więc tego materiału bardzo przyjemnie, co stanowi nowość w kontekście dotychczasowych dokonań tego twórcy.
Holotone 2025


Skomentuj