Wpisz i kliknij enter

Podsumowanie roku 2025 – Jarek Szczęsny

Serce na wodach czułości.

Był to rok dobry dla piosenek. Można rzec, że inteligentnych choć wiadomo, że inteligencji piosenki mieć nie mogą, za to ich twórcy jak najbardziej. Na krajowym podwórku stawkę podbiły Drobne Niepokoje, a zamknął powrót Starej Rzeki, która rozszerzyła formułę piosenki. W kwestii poszerzania granic tychże swoje dołożyły Sofie Birch i Antonina Nowacka. Poza granicami kraju cudów dokonali Bonnie „Prince” Billy i zespół Big Thief. Nad wszystkim górował zespół Geese.

Był to rok dobry dla gitar. I nie tylko z powodu Gęsi, i nie dlatego, że Arcade Fire nagrali najgorszą płytę w karierze, ale przede wszystkim z powodu wysypu płyt o wysokim stopniu jakości. Działo się gęsto i dużo. Black Country, New Road zdołali otrząsnąć się po odejściu wokalisty, Caroline zdefiniowali na nowo art-rock, a Swans dokończyli dzieła. No i wrócił Pulp ze zdumiewająco wręcz znakomitą płytą.

Był to dobry rok by wracać. Tak pomyśleli Clipse i nagrali wyśmienity album, na którym najmniejszy, najdrobniejszy dźwięk, każdy gość, każda linijka tekstu były zachwycające.

Był to dobry rok dla śmierci. Pośmiertnych płyt doczekał się Tomasz Stańko i było tego bardzo dużo. Na tyle, że można było w sumie słuchać tylko jego, ale byłaby to strata, bo można by przeoczyć powrót na arenę Fryderyka Chopina w formie, w której jak dotąd był niewidziany. Jeśli dorzucimy do tego funeralny charakter płyt Ethel Cain, to w sumie mamy komplet.  

Był to dobry rok dla elektroniki. Oneohtrix Point Never wysmażył fantastyczny krążek dając odpór tym, którzy zbyt wcześnie go skreślili. Holden i Zimpel podziałali wspólnie i z rozmachem. Jane Remover i Sudan Archives postanowiły przerwać wszelkie krępujące więzy. Piotr Kurek był obecny na dwóch okazałych albumach.

Jakby nie patrzył, to był to dobry rok dla płyt długogrających. Uwaga od nich odciągana przez wszelkiej maści rozpraszacze, streamingi. Coraz rzadziej postrzegane jako zamknięte dzieła sztuki, a bardziej jako fragmenty najchętniej obsadzane w roli tła do zdarzeń w serialach lub memach. Jak tu rozpaczać nad takim stanem rzeczy, bez popadania w śmieszność? Więc, żeby uniknąć zbędnych egzaltacji postanowiłem zredukować listę płyt do najbardziej niezbędnych z 2025 roku. Otoczony nimi puszczam swoje serce na wody czułości:

Alabaster DePlume – A Blade Because A Blade Is Whole, International Anthem | Recenzja

Bastarda – XB, Lado ABC | Recenzja

Big Thief – Double Infinity, 4AD | Posłuchaj

Billy Woods – Golliwog, Backwoodz Studioz | Recenzja

Bonnie “Prince Billy” – The Purple Bird, Domino Recording | Recenzja Łukasza Komły

Clipse – Let God Sort Em Out | Recenzja Łukasza Komły

Cześćtet – Polofuturyzm, Orange Milk Records / Love & Beauty Music | Recenzja

Drobne Niepokoje – Drobne Niepokoje, Syf Records | Recenzja

Ethel Cain – Willoughby Tucker, I’ll Always Love You, Daughters of Cain | Recenzja Łukasza Komły

Geese – Getting Killed, Partisan Records | Recenzja

Little Simz – Lotus, Awal | Recenzja

Mariusz Szypura – Chopin Residue, Black Element | Recenzja

Miłosz Kędra – Their internal diapasons, Pointless Geometry | Recenzja

Molar – Molar, U Jazz Me | Recenzja

Nene Heroine – 4, Mystic | Posłuchaj

Patrick Shiroishi & Piotr Kurek – Greyhound Days, Mondoj | Recenzja

Piotr Kurek – Songs and Bodies, Unsound | Posłuchaj

Pulp – More, Rough Trade | Posłuchaj

Sofie Birch and Antonina Nowacka – Hiraeth, Unsound | Recenzja

Stara Rzeka – Wynoś się z mojego domu, Instant Classic | Posłuchaj

Sudan Archives – The BPM, Stones Throw | Recenzja

Teoniki Rożynek – Pathopoeia/Tomba Emmanuelle, Pointless Geometry | Recenzja

Titanic – Hagen, Unheard Of Hope | Recenzja

Wojciech Rusin – Honey for the Ants, AD 93 | Recenzja







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy