Imaginacje.
Jak sądzę nazwa projektu Abigail Snail niewiele wam mówi, ale to duet lubiący urastać do tria, który powstał w 2023 roku i główny trzon stanowią: Stef Kett – gitarzysta, wokalista i autor tekstów oraz Will Glaser – perkusista, improwizator, kompozytor i artysta dźwiękowy. Brytyjski duet mocno stawia na improwizację, świadomie rezygnując z wcześniejszych prób, dzięki czemu każdy ich występ na żywo jest swobodną wyprawą w nieznane. Od czasu do czasu dołącza do nich przyjaciel James Allsopp grający na saksofonie tenorowym i klarnecie basowym. I całą trójkę możemy usłyszeć na debiutanckim albumie Abigail Snail „Rad Berms”.
Pokuszę się jeszcze o kilka słów o każdym z nim, bo są to artyści ze sporym dorobkiem na różnych polach. Ketta można kojarzyć z takich przedsięwzięć jak Shield Your Eyes. Założył również awangardowy zespół soulowy Reciprocate z którym wydał dwie płyty w Gringo Records. Ma też na koncie solowe wydawnictwa i warto sięgnąć po „Cry And Sing” z 2020 roku. Glaser z kolei płynnie przemieszcza się pomiędzy rozmaitymi scenami, można go spotkać zarówno w środowisku free, jak i równie dobrze w rockowym czy eksperymentalnym składzie. Jest członkiem chociażby Sly & The Family Drone, World Sanguine Report, These Towns, Pando Pando czy Ancient Psychic Triple Hyper Octopus. Glaser występował i nagrywał z szeroką gamą artystów, w tym między innymi z Ruth Goller’s Skylla, UKAEA, Nigelem Kennedym, Soweto Kinch, Liamem Noble i Paulem Dunmallem. Allsopp w ciągu swojej 20-letniej kariery współpracował jako solista i nagrywał z niezwykle różnorodnym gronem muzyków – grał na koncertach i albumach m.in. u takich jak The Last Poets, David Axelrod, Dr John czy Mulatu Astake.
– „Nasza przygoda zaczęła się na scenie związanej z New River Studios. Pierwszy raz zagraliśmy razem podczas wieczornej sesji, kiedy napisaliśmy i nagraliśmy „Show Breaking To Waves” oraz zaimprowizowaliśmy instrumentalny utwór „Space Berm”. Od tego momentu stworzyliśmy zespół, który realizował wszystkie pomysły, jakie tylko przyszły nam do głowy, traktując to jako bezstresową, odkrywczą przyjemność, nie zwracając uwagi na to, w jakich stylach czy gatunkach lądowały nasze utwory. Zgodziliśmy się co do mistycznej wartości podejmowania ryzyka i bycia muzycznie nieustraszonym, zobowiązując się, że każdy utwór będzie odrębny, bez martwienia się o to, jak będą brzmiały w porównaniu ze sobą” – tak opisują początki projektu Abigail Snail.
Żarliwy i bardzo przekonujący dialog między Kettem a Glaserem jest namacalny od pierwszego utworu „Show Breaking To Waves”, w którym Kett prezentuje wielopoziomowe brzmienia swojej gitary przy nietuzinkowej barwie i ekspresji w głosie. A to wszystko pomimo tego, że jest samoukiem (czy ma to znaczenie?) i niegdyś stracił czubek palca w wypadku podczas jazdy na motocrossie.
– „Uwielbiam ten wyjątkowy duch rock’n’rolla, który przedkłada styl nad perfekcję, gdzie osobliwości prezentuje się z dumą, a niedoskonałości często stają się czymś wspaniałym” – opowiada Kett. Emocje w głosie Ketta nie mogą odpędzić skojarzeń z Vikiem Chesnuttem lub Jasonem Moliną. W kolejnym „Soul Bern” lecą opowieści o młodzieńczym znudzeniu: „Młode letnie dni spędzone na lenistwie / Schowaj się pod mostem i czekaj, aż przejedzie pociąg”), a w tle istny huragan free jazzu pachnącego awangardą lat 60. / 70. z okolic Sun Ra Arkestra czy Milforda Gravesa, choć gitarowo kłania się także Marc Ribot i mięsisty groove z jeszcze innych rejonów.
– „Zależy nam na prezentowaniu muzyki eksperymentalnej w przystępny sposób – nowe lub nietypowe brzmienia nie muszą być elitarne. Techniki agresywne lub rozszerzone mogą mieć groove, a muzyka rockowa i groove’owa nie musi ograniczać się do utartych schematów. Praca nad tym albumem pozwoliła nam zgłębić punkty styku naszych zainteresowań, od piosenek i groove’u po eksperymentalną produkcję, tworząc coś żywego, różnorodnego i odważnego” – Abigail Snail.
Niezwykła surowość w „Good Grief” emanuje z każdego dźwięku, akordu, wykrzyczanego słowa. Nie ma tu zbędnej polerki, przykrywania skaz będących pięknym atutem. Co za energia! I jak muszą wyglądać ich koncerty?! Zza rogu wyłania się „Bages” utrzymany w duchu minimalistów, amerykańskich prymitywistów, a też blisko pieśni Roberta Wyatta. Perkusjonalia Glasera parują tu hipnotyzmem gamelanu.
Przy „Attach Bayonets” musiałem trochę się ocucić, czy aby na pewno jest to płyta z 2026, a nie z lat 70. Numer na miarę Rory’ego Gallaghera, Neila Younga ale też Glena Branki. Mam wrażenie, że wszelkie hamulce puściły w fantastycznym tornadzie „Space Berm”, a za chwilę ujmująca pieśń „Stay Rad” z poderwaniem powieki w stronę The Beatles. Konsternacji dostarczy na pewno „Yikes Bikes” z wokalnymi pięknościami harmonicznymi i instrumentalną, transową finezją. „Bitchin’ Chords” wygina wszelakie wskaźniki nasycenia przypominające ekstremalne brzmienie grunge’u z początku lat 90. W najdłuższym na płycie utworze „Curbed Tang” wraca saksofon Allsoppa i porywająca transowość w stylu Shellac. Jestem absolutnie przekonany, że Steve Albini byłby zachwycony całością i pewnie chciałby nagrać tych facetów w swoim studiu.
Mam już kolejną płytę tego roku i jest sygnowana przez Abigail Snail. Porażająca energia, bezkompromisowość i zaskoczenie, co można porównać do wskoczenia nam na kark zakrywając oczy dłońmi, po czym oddajemy się w jakiś przedziwny rytuał na styku awangardy i piosenki, eksplodującego eksperymentu i melancholii chwili. Nasuwa się w tym przypadku pytanie: dlaczego w Polsce nie powstają albumy zagrane z taką odwagą? Szczęśliwie są od tego Anglicy!
Romac Puncture Repairs | 2026 kwiecień



Skomentuj