Wpisz i kliknij enter

Rosa Pistola – Incorregible

Uduchowiony reggaeton.

W czasach, kiedy nawet w Polsce tacy wykonawcy, jak Bad Bunny czy Pittbul wyprzedają największe stadiony i hale na swe występy, dominacja latynoskiej muzyki w popkulturze jest już faktem dokonanym. Nie inaczej rzecz się ma na klubowej scenie. Pionierem fuzji południowoamerykańskiego folkloru z taneczną elektroniką był już ponad piętnaście lat temu chilijski producent Matias Aguyao. Potem jego tropem poszli wykonawcy związani z meksykańską wytwórnią Tra Tra Trax. Za sprawą ich słynnych już kompilacji „No Pare Sigue Sigue”, w europejskich klubach zaczęto grać tak egzotyczne gatunki, jak cumbia, guaracha czy reggaeton. Gwiazdami stylu stali się Verraco czy Nick Leon, którzy występują dziś z powodzeniem nawet na eksperymentalnych festiwalach w rodzaju naszego Unsoundu. Teraz do grona tego dołącza Rosa Pistola, którą niebawem zobaczymy na Ephemerze.

Naprawdę nazywa się Laura Puentes i pochodzi z Kolumbii. Już jako dziecko zainteresowała się grą na instrumentach perkusyjnych. Na swe piętnaste urodziny dostała w prezencie przedhiszpański bęben rytualny zwany llamado i dołączyła do zespołu wykonującego muzykę do afrokolumbijskiego tańca mapalé. Nic więc dziwnego, że kiedy podrosła, zainteresowała się reggaetonem i została didżejką. Ponieważ wpadła w złe towarzystwo, ojciec kupił jej bilet do Meksyku, aby zmieniła środowisko. Dzięki temu poznała didżejów, łączących reggaeton z cumbią jako cumbiaton. Już pierwsze własne produkcje otwarły  jej drogę do Europy, gdzie zagrała na Primaverze i została rezydentką Rinse FM i NTS. Puentę do tych poczynań stanowi teraz jej debiutancki album.

Osiem nagrań składających się na „Incorregible” w naturalny sposób łączy dotychczasowe doświadczenia artystki. Mamy tu więc przede wszystkim masywny i oszczędny reggaeton, oparty na dudniących bitach i dubowym pulsie basu („Conejo y Luna” czy „Flauta Nahua”), ale dostajemy też bardziej polirytmiczny tribal, skoncentrowany na samplach tradycyjnych instrumentów perkusyjnych („Niquitoa”). Podobnie wypada reszta aranżacji. Akustyczne dźwięki pasterskich fujarek („Teonanacatl”) czy gitary („La Guitarra”) sąsiadują tu z acidowymi modulacjami („Desierto”) czy melodyjnymi partiami syntezatorów („Flauta Nahua”). Co chwila rozbrzmiewają też ludzkie głosy: okrzyki, melorecytacje czy nawet rapowe rymy („Media Noche” czy „Fierro Pariente”).

„Choć nie wierzę w Boga, wierzę w moc niewidzialnych światów, w siłę bytu i w muzykę jako most do poszerzonych stanów świadomości. Ta praca zrodziła się z tego przekonania: możliwości przekształcenia tańca i dźwięku w narzędzia do połączenia się z duchowością” – twierdzi Rosa Pistola. Na naszym gruncie odbieramy jednak jej album w bardziej przyziemny sposób. Nie jest to jakaś eksperymentalna produkcja jak ostatni album Debit, a raczej coś podobnego do wspólnej płyty Simo Cella i Abdullaha Miniawy – z tym, że dubstep i arabski folklor zastępuje tu reggaeton i latynoskie etno. Muzyka ta ma oczywiście hipnotyczny puls i świetnie sprawdzi się w klubie, miksując się bez problemu z house’m czy nawet z techno. „Incorregible” to zatem kolejny krok Kolumbijki w stronę globalnej popularności – choćby na miarę wspomnianego Nicka Leona.

Eck Echo 2026

www.eckecho.com

www.facebook.com/EckEcho

www.rosapistola.com

www.facebook.com/djrosapistola







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy