KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Blossom

V.A. – AM/PM

Wyjątkowa kompilacja o szerokim spektrum działania. Czytaj dalej »

Blossom wyrusza w podróż – premiera nowej płyty Łukasza Czajewskiego

20 grudnia 2013 r. ukazał się nowy album Łukasza Czajewskiego zatytułowany „The Longest Journey„, do którego dołączona została jego debiutancka produkcja – „Blue Baloons”. Czytaj dalej »

3 pytania – Blossom

Nastrajając Was pozytywnie na weekend na 3 pytania odpowiada Blossom. Czytaj dalej »

Blossom – Blue Baloons

O muzycznych wybrykach nagrywającego dla niszowego Export Labelu młodzieńca pisaliśmy już jakiś czas temu w rubryce Warto posłuchać. Ten polski producent ukrywający się pod pseudonimem Blossom zadebiutował wydanym pod koniec ubiegłego roku albumem „Blue Baloons”. Płyta zaskoczyła mnie tak samo jak – nomen omen – widok podchodzącego do lądowania na moim osiedlu balonu. Muzyczna podróż, w którą porywa Blossom  gwarantuje moc  emocjonujących (i emocjonalnych) doznań zupełnie, jak podniebny lot tym osiemnastowiecznym wynalazkiem.

Skojarzenia z twórczością Bonobo są oczywiste. Sam Blossom przyznaje, że to właśnie za sprawą kawałka „Reccuring” z wydanego w 2006 roku „Days to come” wkroczył na kręte ścieżki downtempo, nu-jazzu i trip-hopu. Od tamtej pory to właśnie ta muzyka jest mu najbliższa i taki też klimat starał się uzyskać w swoich produkcjach. Praca nad debiutem trwała od 2009 roku a zaowocowała niebieskim krążkiem wypełnionym masą magicznych dźwięków.  Wszystkie kompozycje  tworzą spójną całość, nie ma tu mowy o przypadkowych nutach czy eksperymentach. Cel jest jasny – pełen relaks, bujanie w obłokach, spełnione marzenia.

Gitara akustyczna przeplata się z sekcją rytmiczną wraz ze zdecydowaną, acz nieprzesadnie podkręconą linią basu. Elektroniczne, subtelnie snujące się podkłady dodają kompozycjom charakteru czyniąc każdą z nich wyjątkową opowieścią. Spośród dziewięciu autorskich tematów w pamięć najmocniej zapada „Noon’s bourg”. To skutek wywołującego ciarki basu,  sprawdźcie czy na Was podziała tak samo.  Kolejny utwór „Three isles” ma w sobie, być może za sprawą charakterystycznego brzmienia gitary, coś z klimatu The Cinematic Orchestra. Album zamyka remiks kawałka „Whale”. Autorem pierwowzoru jest inny artysta Export Labelu – Cuefx. To jedyny numer z wokalem ale nawet, jeśli pozostałym może go brakować to nic straconego. Simon Green też zaczynał instrumentalami, może i Blossom z czasem zaprosi do współpracy jakąś wyjątkowo utalentowaną wokalistkę.

„Blue Baloons” zaskakuje konsekwencją, dbałością o szczegóły, dodatkowo ma sobie to „coś” co sprawia, że czaruje słuchacza już od pierwszych dźwięków.  Jeśli jeszcze nie znaleźliście się w gronie 140 szczęśliwców, w płytotece których znajduje się wydanie „Blue Baloons” warto nadrobić zaległości.

Export Label | 2011

5/5

Blossom

Posłuchajcie fragmentów debiutanckiego albumu projektu Blossom. Szykuje nam się prawdziwy polski Bonobo! W pełni rekomendujemy.
Czytaj dalej »