Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.



Freerange

Jimpster – Porchlight And Rockingchairs

Z jednej strony erudycyjne znawstwo współczesnej elektroniki, a z drugiej – świeżość spojrzenia na klubowe granie.

Czytaj dalej »

Jimpster w Krakowie

W najbliższą sobotę 23 lutego gościem klubu Prozak 2.0 będzie szef wytwórni Freerange.

Czytaj dalej »

Manuel Tur – Swans Reflecting Elephants

Choć ma sympatyczne polsko brzmiące nazwisko Kiparski, na potrzeby działalności artystycznej zmienił je na Tur. Ale nie miejmy mu tego za złe. W końcu debiutował jeszcze jako… szesnastolatek, wydając dokładnie dziesięć lat temu pierwszą dwunastocalówkę dla brytyjskiej wytwórni Mada Music. Sympatia dla jego poczynań ze strony Anglików towarzyszy mu zresztą do dzisiaj. W 2008 roku związał się bowiem z londyńską firmą Freerange, która opublikowała mu całą kolekcję winylowych dwunastocalówek i pierwszy album – „0201”.

Od wydania tego ostatniego wyrósł na jednego z czołowych producentów funkcjonalnego deep house`u. Zapewniły mu to nie tylko nagrania dla Poker Flat, Ovum czy Mule, ale również remiksy realizowane na zamówienie takich tuzów, jak Azari & III, Jazzanova czy… Wilbirds & Peacedrums. Spore sukcesy przyniosły mu również wspólne projekty z innymi producentami – Ribn i Dplay. Wszyscy jego fani czekali jednak na drugi album swego ulubieńca. I w końcu jest – pod zapożyczonym od Salvatora Dali tytułem „Swans Reflecting Elephants”.

Wspomnieniem wczesnych dokonań niemieckiego twórcy jest tutaj otwierający całość „Back To Me” – seksowne disco zanurzające zmysłową wokalizę tajemniczej dziewczyny w głębokich falach onirycznych syntezatorów. „Phantom Ride” to już zwrot w stronę wysmakowanego deep house`u. Przyjemnie kumkające akordy klawiszy niosą tutaj subtelną partię fortepianu, nadającą całości lekko nostalgiczny ton. Nieco inaczej wypadają dwa kolejne nagrania w tym stylu. „Feel” ma bardziej dramatyczna narrację – ze względu na pomysłowe wpisanie przetworzonego męskiego śpiewu w soundtrackowe pasaże smyczków. Natomiast energetyczne „Maybe Next Lifetime” wykorzystuje formułę klasycznej piosenki – łącząc jednak soulowy wokal Marka „Blakkata” Bella z nieoczywistym tłem utkanym z świdrującej partii gitary.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1953686-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1953686-02″ allowscriptaccess=”always”]

Drugą stronę nowego albumu Manuela Tura stanowią mniej typowe dla niego kompozycje odwołujące się do przestrzennego techno. Zaczyna się od „High Needs Low”, w którym zdubowany podkład rytmiczny stanowi podstawę do odtworzenia od tyłu męskiego śpiewu, co nadaje nagraniu lekko psychodeliczny sznyt. „Obsidian” przynosi z kolei wycieczkę w stronę deep techno – skoncentrowaną na nerwowo pobrzękujących akordach analogowych klawiszy podbitych funkowo giętym pochodem basu. Bardziej mechaniczny puls ma natomiast „Serenity” – ale kontrapunktem dla rwanego bitu są tutaj psychodeliczne sample rodem z ambientowej klasyki w stylu The Orb czy The KLF. I wreszcie umieszczony na koniec „I`m Alive” – podsłuchany u Andy`ego Stotta eksperyment ze zredukowaniem rytmu do dalekiego tła – pozwalający na wysunięcie na pierwszy plan ekstatycznej wokalizy wspomnianego Blakkata.

Chwile wytchnienia między tymi tanecznymi segmentami płyty przynoszą dwa typowo ilustracyjne nagrania. „Mirrors” i „Just Love” mieszczą się w ramach smolistego downtempo rodem z dawnego Bristolu, łącząc sugestywną atmosferę seksualnego napięcia z oszczędnością aranżacji.

Debiutancki album Manuela Tura był całkiem niezły. „Swans Reflecting Elepehants” jest jeszcze lepszy. Bo roztacza szerszy wachlarz gatunkowy, wymodelowany na indywidualną modłę niemieckiego producenta. Sporo tu intrygujących pomysłów brzmieniowych, nie brak niebanalnych melodii, a całość ma wielce oryginalny sznyt. Oby tak dalej.

Freerange 2012

www.freerangerecords.co.uk

www.myspace.com/freerangerecordsuk

www.manueltur.com

www.myspace.com/manueltur