NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.



Music for xxx

Podsumowanie roku 2019

„Dla Izraelitów 9 było symbolem przeczucia, odrodzenia, duchowości i podróży. W mitologii greckiej uchodziła za liczbę rytualną – dziewięć dni trwały misteria eleuzyńskie na cześć bogini ziemi – Demeter; u Homera w orszaku Apollina występowało dziewięć muz. Hezjod utrzymywał, że aby dostać się do nieba, trzeba wędrować dziewięć dni i dziewięć nocy. Za najdoskonalszy wiek, jaki mógł osiągnąć człowiek uważano 81 lat – iloczyn dwóch dziewiątek. W chrześcijaństwie dziewięć dni trwa nowenna. Dziewięć jest chórów anielskich, a grzesznicy wchodzą do piekła przez dziewięć bram: trzy spiżowe, trzy kamienne i trzy żelazne. W islamie dziewięć otworów jakie ma ciało ludzkie jest uważane za symbol kontaktu człowieka ze światem zewnętrznym, muzułmański sznur modlitewny subha ma 99 paciorków, a Allah występuje w Koranie pod 99 imionami. W kulturze Japonii dziewiątka jest liczbą przynoszącą szczęście i długie życie. (…) Dziewięć to także liczba ukończonych symfonii skomponowanych przez Ludwiga van Beethovena i Antonína Dvořáka, a szczytowe osiągnięcia kompozytorów w tym zakresie to odpowiednio IX symfonia d-moll op. 125 i IX symfonia e-moll „Z Nowego Świata”.

Uzasadnienie dla wyboru dziewięciu najlepszych płyt 2019 niezmienne, choć w ubiegłym roku, przeciwnie do 2018 r., nie było według mnie aż tak dużej konkurencji. Płyt dobrych (dostatecznych) wyszło całkiem sporo, ale do zachwytu jednak wciąż brakowało. Poniżej siedem „nowych” płyt i dwie reedycje (ale jakie!), które obok kolejnych wydawnictw londyńskiej ambientowej oficyny Astral Industries i niezliczonej liczby krótszych form czyli EP-ek wypełniły mi 2019 rok. Kolejność przypadkowa, bez głównego pierwszego miejsca:

Bochum Welt – Seafire

Muzyczny powrót Gianluigi Di Costanzo aka Bochum Welt po dwuletniej przerwie od poprzedniego studyjnego albumu „April”. Bez wielkiego rozgłosu jak w przypadku tego ostatniego i nieco krócej, ale za to różnorodniej stylistycznie (i ambient, i IDM i electro), z wyjątkową wrażliwością i pod nader ciekawym szyldem wytwórni Central Processing Unit z Sheffield.

Synkro – Images

Jeden z najważniejszych i najsolidniejszych artystów tworzących w stylistyce ambient/breakbeat i jego drugi świetny album studyjny w dyskografii, którą przecież stale poszerza równie dobrymi EP-kami. Klasa, klasa i jak zawsze oryginalny wyspiarski styl, który sprawia, że zawsze bliżej mi do Londynu niż Berlina. [Recenzja Pawła Gzyla]

Calibre – Planet Hearth

Niezwykle osobisty album jednej z ciekawszych postaci drum & bass’ów, Irlandczyka Dominicka Martina aka Calibre, dedykowany pamięci zmarłego przyjaciela artysty. Spokojny, wyciszający album pełen pięknych kompozycji, czy to jeśli chodzi o utwory stricte ambientowe, te w których łączy się on z downtempo czy też te, które można śmiało nazwać piosenkami. Dla tych którym „Planet Hearth” szczególnie przypadnie do gustu polecam sprawdzić także zeszłoroczny album Desolate’a pt. „Exceptionalism” (Sven Weisemann).

GAS – Pop

Jest las, jest kwas i jest GAS, ale w „najcieplejszej” odmianie spośród wszystkich swoich leśnych albumów. Płyta, która trafiła do mojej kolekcji po dwudziestu latach od premiery dzięki ubiegłorocznemu repressowi (wyczekiwanego latami) po prostu musiała trafić do tego zestawienia. Bez znaczenia, że to reedycja. Dobra muzyka się nie starzeje, oto dowód.

Gramm ‎– (Personal_Rock)

Na tej samej zasadzie co „Pop” do zestawienia „The best of 2019” musiała też trafić jedyna płyta Jana Jelinka nagrana pod pseudonimem Gramm. Płyta genialna od początku do końca i równie wyjątkowa pozycja w osobistej płytotece. 10/10 od dwudziestu lat.

DWIG – music for xxx

Jeden z najciekawszych twórców deep-house’owych i jego czwarty album studyjny, który – jak każdy poprzedni w istocie – można było kupić w ciemno. A nawet trzeba było, bo nakład rozszedł się jak ciepłe bułeczki. Kto przegapił kupić może od rekinów z Discogsa, płacąc rzecz jasna dwa razy tyle. Czy warto? Nie mam żadnych wątpliwości. [Recenzja autorska]

Burial ‎– Tunes 2011-2019

Są w tym zestawieniu reedycje, niech będzie też kompilacja. Tym bardziej, że zostawia ona w tyle większość „nowych” elektronicznych płyt tego roku. Trudno się dziwić, gdy chodzi o takiego artystę jak Burial. Geniusz o wyjątkowej wrażliwości, którego album „Tunes 2011-2019” można określić krótko: fenomenalny. [Gdyby ktoś chciał szerzej: recenzja autorska Jarka Szczęsnego]

Priori – On A Nimbus

Debiutancki album Francisa Latreille’a aka Priori, jednego z współzałożycieli i prowadzących wytwórnię NAFF to zdecydowanie najprzyjemniejsze techno 2019 roku, przefiltrowane przez hipnotyzujący idm i delikatne elementy jungle. Remedium dla wszystkich zmęczonych mocarnym techno i szukających czegoś „lżejszego”, a przy tym płyta, której wyjątkowo słucha się także w domu. Bardzo warto, bo to bardzo fajna płyta. I można sobie popatrzeć na okładkę jak kiedyś na te japońskie obrazko-książeczki. Tylko przyjemniej.

Segue – The Island

Jest Segue (Jordan Sauer), są duby. Jest też ambient no i jest kanadyjska oficyna Silent Season. Wreszcie jest dokładnie tak jak okładka podpowiada. Zabrać ten album i uciec na bezludną wyspę, odcinając od siebie cały świat. Niesamowite wrażenia. I takich właśnie życzę wam na 2020.
[PS: a jeśli chcecie nabyć The Island w naprawdę przyzwoitej cenie – zajrzyjcie do sklepu z poniższego linku].

DWIG – music for xxx

Znów wszystko „im” się udało!

Czytaj dalej »