BNNT is Michał Kupicz – Multiversion #2
Jarek Szczęsny:

Część druga.

Coil – The Gay Man’s Guide To Safer Sex +2 OST
Ania Pietrzak:

Absolutne kuriozum!

Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.



Wye Oak – If Children


Z łatwością wyobrażam sobie radość, jaką odczujecie w efekcie tego oto newsa: największy biały dąb w calutkich Stanach Zjednoczonych, ulokowany w Wye Mills, Maryland, został uhonorowany inkarnacją w formie nazwy zespołu. Amerykański odpowiednik naszego ukochanego Bartka żył aż 460 lat i pokonał go dopiero, przeklinany do dziś przez wszystkich przyzwoitych ludzi, huragan z 6 czerwca 2002 r. Moc Wye Oaka przyświeca obecnie męsko-damskiemu duetowi, który to dość uwodzicielsko próbuje dodać coś od siebie do monologu-rzeki jakim od chwili swoich narodzin staje się estetyka indie. Skąd niby atrakcyjność tej dwójki? Trzymają rękę na pulsie, ale tak na serio – mocno wbijając paznokcie w pacjenta.
Niemal wszyscy lubują się w pozytywnie niecodziennych sytuacjach, więc po raz kolejny stajemy dziś przed odczuciem radości: a) Wye Oak wpisują się w lekko wyeksploatowany już nurt piosenkowej nostalgii za czasem minionym i ocalaniem dziecka w sobie i własnych wrażliwych odbiorcach, ale b) wychodzi im to przekonująco i wielce intrygująco w kwestii formalnej. Tej bowiem jak najdalej od popularnej definicji bycia fajnym hipsterkiem. Jest tutaj wystarczająco dużo brudu, rocka i rzeczywistych punchlines, aby przyciągnąć na dłużej bez systematycznego wzrostu poczucia żenady (vide Crystal Castles).
Wye Oak – „Warning”

Po paru pierwszych odsłuchach tęskni się za Sonic Youth i wspomina bardziej połamane momenty z repertuaru Yo La Tengo. Przyjemnie obcować z taką kreatywnością, jako że jej efektem jest miks przyjemnych (choć miejscami zwyczajnie dziwnych) indie folkowych melodii, riffów i hooków ze słodko rozchybotanym noisem, którego to stanowczo za mało. Nie jest to żaden Merzbow, ale miło dla odmiany usłyszeć coś co nie jest popową wariacją na tematu shoegazeu albo szczytem wzrostu dramaturgii w którymś tam post-rockowym eposie. Bez wkraczania w nudne wyliczanki: wystarczy dla smaku posłuchać drugiej połowy dostępnego na myspace openera albumu – „Please Concrete”. Jest w tym kawałku naprawdę dużo: skromność folkowego smęcenia na akustyku, surrealistyczny tekst, zblazowany damski wokal i, po budującej dramę pauzie, piękne gitarowe, noisowe przyjebanie napędzane galopującą perką.
Wye Oak – „Please Concrete”

Pozornie spójne, organiczne aż, „If Children” z czasem ujawnia jednak nierówność materiału. Zbudowane za pomocą w większości tych samych narzędzi i owocujące podobnymi emocjami, poszczególne kawałki różnią się jednak swoją siłą. Highlighty takie jak opener, closer, pomysłowe intonacyjnie „Regret”, singlowe „Family Glue”, sąsiadują z rzeczami, w których ginie gdzieś ten młodzieżowy flavour grania niezależnego rocka i śpiewania o pierwszym romansie. Miejscami Wye Oak zdają się dawać odpoczywać materiałowi, co, analogicznie do zjawiska zaraźliwości ziewania, przerzuca się też na odbiorcę, który odpoczywa właśnie i musi ostro się potem starać, żeby przesłuchać „If Children” jako całość, bo szkoda przecież byłoby wydzielać jedynie perełki.
Wye Oak – „Family Glue”

Płyta cool, wyważenie brudny debiut dla fanów wakacyjnej przygody bez grożącego śmiercią hardkoru. A w kwestii innych środków poetyckich: a) nie uwzględniająca możliwego wpływu czasu, pochopna hiperbola – tak, możliwe, że to jedna z płyt z mojej dyszki na 2008, b) obrazowe porównanie z innej działki – „If Children” to nie „Hostel”, ale też nie taka znowu dobranocka. Parka z nawet dosyć własnym stylem, więc warto posłuchać żeby z czystym sumieniem zrobić podsumowanie roczne.
2008

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.