Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Sistol – On The Bright Side


Jednym z najmniej znanych dokonań Sasu Ripattiego jest album zrealizowany pod szyldem Sistol dla amerykańskiej wytwórni Phthalo w 1999 roku. Już wkrótce doczeka się on specjalnej reedycji – z dodatkowym krążkiem wypełnionym remiksami pochodzących zeń nagrań. Zanim to nastąpi, otrzymujemy nowy album Ripattiego pod dawnym pseudonimem – „On The Bright Side” – opublikowany przez pododdział Phthalo – Halo Cyan. Taką niezwykłą kolejność wydawania tych płyty wymyślił sobie szef tłoczni – producent i malarz Dimitri Fergadis.

Ci, którzy zwątpili już, że Ripatti powróci do tanecznej muzyki, będą pozytywnie zaskoczeni – nowe dzieło fińskiego producenta, które powstawało w ciągu ostatniego roku, to niespodziewany odwrót od wszelkiej maści abstrakcyjnej awangardy w kierunku konkretnego grania o klubowym charakterze.

Dwa pierwsze utwory to czytelne odwołanie do pierwszej płyty Sistol – surowe i twarde techno o marszowym rytmie. „(Permission To) Avalanche” uzupełniają wielokrotne nakładki melodyjnie brzęczących klawiszy nieustannie przeszywane dochodzącymi z dalekiego tła świdrującymi zgrzytami, a „Hospital Husband” – brzęczące pasaże przesterowanych syntezatorów podszyte kosmicznymi smugami. Wszystko to przywołuje wspomnienie techno z lat 90. – skoncentrowane na czystej energii, a nie dźwiękowych figlach.

Potem fiński producent sięga po electro. Tytułowe „On The Bright Side” dalekie jest jednak od jakichkolwiek oczywistości tego gatunku. Lekko podłamany bit niesie tutaj bowiem kolejne fale przesterowanych klawiszy o niemal shoegaze`owym natężeniu. Wszystko to brzmi jednak bardzo zimno – jakby zostało wykute w starym kombinacie hutniczym. Bardziej organicznie wypada umieszczone nieco dalej „Glowing And So Spread”. Nagranie, pulsujące w rytm kraftwerkowych uderzeń automatu perkusyjnego, zachwyca urokliwymi pasażami soczystych klawiszy o prawie popowej melodyce.

Wydaje się, że stąd już blisko do klubowych hitów firmowanych szyldem Luomo. I rzeczywiście dostajemy tu coś podobnego – to oparty na charakterystycznie zbasowanych uderzeniach masywnego rytmu „Fucked-Up Novelty”. Ripatti nie byłby jednak sobą, gdyby nie przekreślił komercyjnego sznytu nagrania orgią industrialnych hałasów w jego finale. Dlatego na klubowym parkiecie znacznie lepiej wypadnie „A Better Shore”. To przejmujące deep techno o galopującym metrum, łączące zgrabnie melodyjny pasaż klawiszy z chmurną falą basu, niczym nagrania Paula Kalkbrennera publikowane przez BPitch Control.

Z czasem Ripatti znów powraca do ciężkich podkładów rytmicznych. W efekcie „Contaminate Her” wypada niczym taneczny remiks któregoś z bardziej psychodelicznych nagrań Throbbing Gristle, wpisując przemysłowe echa w mechanicznie uderzający bit. Wpływy brzmienia rodem z Berghain przynosi natomiast finałowy „Funseeker”. Słychać to w typowym dla tamtejszych producentów tektonicznym rytmie, który w wykonaniu Ripattiego kontrastuje z kaskadami drżących syntezatorów, tworzących orientalną w nastroju melodię.

„On The Bright Side” to ożywczy powiew świeżej energii, dowodzący, że fiński producent nie zatracił się całkiem w dźwiękowych eksperymentach. Być może tak zadziała na niego kolejna przeprowadzka – tym razem na wyspę Hailuoto?

www.halocyan.com

www.phthalo.com

www.vladislavdelay.com

www.myspace.com/vladislavdelaymusic
Halo Cyan 2010

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. mallemma

    b mocny eksperyment a zarazem zajebista przyjemność, tego szukam! ale muszę przyznać, że wcześniej słuchałam powierzchownie i nie sczaiłam ni w ząb. btw. jako cover morphosis widzę.