Avion – Untrod
Paweł Gzyl:

Mocne techno podane w przystępny sposób.

Centralia – Ghost Report
Jarek Szczęsny:

Od krzyku po wybuch industrialnego granatu.

Ovandra – Retrofuture
Paweł Gzyl:

Radosne buszowanie w skarbcu trance’owych brzmień.

Ben LaMar Gay – Confetti In The Sky Like Fireworks (This Is Bate Bola OST)
Łukasz Komła:

Tym razem Ben LaMar Gay w roli kompozytora muzyki filmowej. Obraz „This Is Bate Bola” pokazuje mało znane oblicze brazylijskiego karnawału.

William Basinski – On Time Out of Time
Ania Pietrzak:

Powrót do przyszłości.

Lakker – Epoca
Paweł Gzyl:

Zwierciadło naszych czasów.

Abul Mogard – And We Are Passing Through Silently
Maciej Kaczmarski:

Zjawiska duszy.

Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.



Celer – Without Retrospect, The Morning

Pod szyldem Celer kryło się w początkowym okresie działalności tegoż projektu małżeństwo – Will Long i Danielle Baquet-Long. W ciągu czterech lat jego wspólnej aktywności muzycznej powstała niezliczona ilość płyt, na których para penetrowała z powodzeniem różne oblicza eksperymentalnego ambientu. Niestety – w czerwcu 2009 roku Danielle zmarła nagle na atak serca. Will nie zaprzestał jednak tworzenia – i przeprowadziwszy się z Kanady do Japonii opublikował do dzisiaj drugie tyle wydawnictw. W samym tylko 2012 roku ukazało się aż czternaście albumów firmowanych szyldem Celer.

„Without Retrospect, The Morning” jest wśród nich wyjątkowy. Long zaczął zbierać materiał dźwiękowy, który nań trafił trzy lata temu, kiedy zimą pracował jako fotoreporter w kanadyjskiej południowej Albercie. Aura była wówczas niezwykła – często zdarzały się takie dni, że w ogóle nie widać było słońca za gęstej kurtyny opadającego śniegu, a mróz pokrywał swoimi rysunkami całe okna wynajętego domu, w którym mieszkał artysta. Long wziął ze sobą magnetofon z mikrofonem oraz kilka taśm wcześniej przygotowanych nagrań fortepianu i syntezatora. Dokonując terenowych rejestracji, miksował je na analogowym sprzęcie z przetworzonymi dźwiękami wspomnianych instrumentów. Potem wyjechał z Kanady – i dopiero dwa lata później przypomniał sobie o projekcie, dokonując jego ostatecznego miksu i masteringu w swoim nowym studiu w Tokio.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2098007-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2098007-02″ allowscriptaccess=”always”]

Materiał zamieszczony na „Without Retrospect, The Morning” podzielony został na na dwie części. Pierwszą tworzą krótkie utwory o impresjonistycznej urodzie, skoncentrowane na statycznych plamach przetworzonego szumu, niczym nasłuchiwane z ciepłego mieszkania dalekie smagnięcia lodowatego wiatru. To otwierający płytę „Holding Of Electronic Lifts”, a także późniejsze „A Small Rush Into Exile” czy „Variorum Of Hierophany”. Na drugi segment składają się majestatyczne kompozycje, bardziej rozbudowane, ukazujące kanadyjską zimę w pełnej krasie. Dziesięciominutowy „Dry And Disconsolate” owiewa nas chłodnym podmuchem świdrujących dźwięków, zza których wypływają oniryczne fale shoegaze`owych syntezatorów, podbite miarowo dudniącym dronem. Jeszcze bardziej minimalistyczny charakter mają „A Landscape Once Uniformly White” i „Distance And Mortality” – mrożąc słuchacza chmurnymi kaskadami monochromatycznych klawiszy. Pewne ocieplenie wprowadza dopiero „With Some Effort, The Sunset”, wnosząc w te lodowate dźwięki ledwo słyszalną melodię.

„Without Retrospect, The Morning” to arktyczny ambient w swej najbardziej radykalnej formie. Dlatego album Celera przypadnie do gustu przede wszystkim odbiorcom przyzwyczajonym do wymogów tego rodzaju estetyki. Ale takie potraktowanie muzycznej materii ma swój głęboki sens. Czyż właśnie nie w ten sposób wyobrażamy sobie podbiegunowe zimy na krańcach naszej planety?

Glacial Movements 2012

www.glacialmovements.com

www.celer.bandcamp.com

www.facebook.com/pages/Celer

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Kto linkował?

  1. thesingularwe.org blog