Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.



Celer – Without Retrospect, The Morning

Pod szyldem Celer kryło się w początkowym okresie działalności tegoż projektu małżeństwo – Will Long i Danielle Baquet-Long. W ciągu czterech lat jego wspólnej aktywności muzycznej powstała niezliczona ilość płyt, na których para penetrowała z powodzeniem różne oblicza eksperymentalnego ambientu. Niestety – w czerwcu 2009 roku Danielle zmarła nagle na atak serca. Will nie zaprzestał jednak tworzenia – i przeprowadziwszy się z Kanady do Japonii opublikował do dzisiaj drugie tyle wydawnictw. W samym tylko 2012 roku ukazało się aż czternaście albumów firmowanych szyldem Celer.

„Without Retrospect, The Morning” jest wśród nich wyjątkowy. Long zaczął zbierać materiał dźwiękowy, który nań trafił trzy lata temu, kiedy zimą pracował jako fotoreporter w kanadyjskiej południowej Albercie. Aura była wówczas niezwykła – często zdarzały się takie dni, że w ogóle nie widać było słońca za gęstej kurtyny opadającego śniegu, a mróz pokrywał swoimi rysunkami całe okna wynajętego domu, w którym mieszkał artysta. Long wziął ze sobą magnetofon z mikrofonem oraz kilka taśm wcześniej przygotowanych nagrań fortepianu i syntezatora. Dokonując terenowych rejestracji, miksował je na analogowym sprzęcie z przetworzonymi dźwiękami wspomnianych instrumentów. Potem wyjechał z Kanady – i dopiero dwa lata później przypomniał sobie o projekcie, dokonując jego ostatecznego miksu i masteringu w swoim nowym studiu w Tokio.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2098007-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2098007-02″ allowscriptaccess=”always”]

Materiał zamieszczony na „Without Retrospect, The Morning” podzielony został na na dwie części. Pierwszą tworzą krótkie utwory o impresjonistycznej urodzie, skoncentrowane na statycznych plamach przetworzonego szumu, niczym nasłuchiwane z ciepłego mieszkania dalekie smagnięcia lodowatego wiatru. To otwierający płytę „Holding Of Electronic Lifts”, a także późniejsze „A Small Rush Into Exile” czy „Variorum Of Hierophany”. Na drugi segment składają się majestatyczne kompozycje, bardziej rozbudowane, ukazujące kanadyjską zimę w pełnej krasie. Dziesięciominutowy „Dry And Disconsolate” owiewa nas chłodnym podmuchem świdrujących dźwięków, zza których wypływają oniryczne fale shoegaze`owych syntezatorów, podbite miarowo dudniącym dronem. Jeszcze bardziej minimalistyczny charakter mają „A Landscape Once Uniformly White” i „Distance And Mortality” – mrożąc słuchacza chmurnymi kaskadami monochromatycznych klawiszy. Pewne ocieplenie wprowadza dopiero „With Some Effort, The Sunset”, wnosząc w te lodowate dźwięki ledwo słyszalną melodię.

„Without Retrospect, The Morning” to arktyczny ambient w swej najbardziej radykalnej formie. Dlatego album Celera przypadnie do gustu przede wszystkim odbiorcom przyzwyczajonym do wymogów tego rodzaju estetyki. Ale takie potraktowanie muzycznej materii ma swój głęboki sens. Czyż właśnie nie w ten sposób wyobrażamy sobie podbiegunowe zimy na krańcach naszej planety?

Glacial Movements 2012

www.glacialmovements.com

www.celer.bandcamp.com

www.facebook.com/pages/Celer

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Kto linkował?

  1. thesingularwe.org blog