Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.



Bones – Haberdashery

Izraelskie trio Bones wydało drugi album, który zarejestrowali w holenderskim klubie Bimhuis.

Liderem grupy jest Ziv Taubenfeld grający na klarnecie basowym. Od samego początku towarzyszą mu: Shay Hazan (kontrabas) i Nir Tom Sabag (perkusja). W ubiegłym roku szerzej pisałem na łamach NM o ich debiutanckim wydawnictwie zatytułowanym po prostu „Bones”. Ci trzej znakomici instrumentaliści działają na styku swobodnej improwizacji i free jazzu.

Najnowszy i zarazem koncertowy materiał „Haberdashery” (lipiec 2017 | Leo Records) bardzo dobrze koresponduje z nagraniami z „Bones”. Choć większa cześć nowych kompozycji to finezyjne, subtelne i utrzymane w wolnym tempie improwizacje. Świetne brzmienie Bones – idące w parze z ich nietuzinkowymi umiejętnościami –  zachwyca np. w „No Name Letters” i „Cello”. W pierwszym fragmencie Taubenfeld i Hazan grają sola najwyższej próby. Osobiście bardzo lubię te spontaniczne zrywy muzyków, a takie pojawiły się m.in. w „Cello”. Początek tego utworu może kojarzyć się z muzyką filmową (przypomniały mi się sceny z „Dziecka Rosemary”), z której nieoczekiwanie wyłania się klarnetowe solo Taubenfelda utrzymane w stylistyce Petera Brötzmanna. Warto zapamiętać nazwę tego tria!

Strona Bones »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze